Przejdź do głównej zawartości

Posty

Drugi rok studiów zaczyna się nieźle

Zaczęło się od dobrego planu zajęć – każdy poniedziałek oraz każdy piątek mam zupełnie wolny. Wolny mam również co drugi wtorek, gdyż co dwa tygodnie są zajęcia obowiązkowe – tzw. ćwiczenia. Wykłady są co tydzień, ale nie są obowiązkowe, a poza tym z przyczyn obiektywnych nie mógłbym dojeżdżać w każdy wtorek. Wykładowcy wydają się być w porządku – nie chciałbym pomylić się w tej kwestii. Najważniejsze jest to, że nie muszę mieszkać w akademiku. Jeśli czytasz mnie regularnie, to wiesz, że na pierwszym roku mieszkałem w akademiku i był to koszmar – syf, fetor i współlokator, który kwalifikuje się do szpitala psychiatrycznego. Za te „atrakcje” trzeba było słono płacić – najpierw 290, a potem 300 zł miesięcznie. Od znajomych wiem, że w tej chwili trzeba płacić już 320 zł. W domu – wiadomo – warunki optymalne zarówno do nauki, jak i do odpoczynku.

Expose Ewy Kopacz obraża moją inteligencję

Po wysłuchaniu expse nowej premier, mogę pochwalić ją za to, że było dość krótkie – trwało 45 minut. Na tym pochwały kończą się, ponieważ Ewa Kopacz każdemu coś obiecała, zapowiedziała, że rozwiąże worek z publicznymi, czyli nas wszystkich pieniędzmi. Groteskowe było zaczynanie tak ważnego wydarzenia od pochwał poprzednika – Donalda Tuska i wezwania Jarosława Kaczyńskiego do zgody. Takie gesty można robić na korytarzu, ale nie powinno ich się robić podczas wystąpienia o planach rządu. Mówienie o tym, że ze szkół mają zniknąć chipsy i słodycze też jest dziwaczne, bo to można po prostu robić, a nie czynić z tego sztandarowy projekt. Następną absurdalną obietnicą było coś, co można streścić hasłem „Tramwaj w każdej gminie”. Zwracam uwagę, że po siedmiu latach rządów PO-PSL w każdej gminie są boiska, w wielu miejscach zbędne, bo puste. Słyszałem też coś o nowym prawie podatkowym i złapałem się za głowę, ponieważ minister finansów powiedział niedawno, że do osiągnięcia tego celu potrzebu...

Grzegorz Schetyna szefem MSZ

Jestem wzruszony. Gdyby w październiku zeszłego roku ktoś powiedział mi, że po niespełna roku Grzegorz Schetyna wróci do rządu, powiedział bym, że to jest całkowicie wykluczone. Dziś wiem, że wszystko jest możliwe, trzeba walczyć o swoje i być pewnym siebie. Spodziewam się, że Grzegorz Schetyna będzie normalnym ministrem średniej wielkości kraju w środku Europy, a nie kimś kto chce podbić świat jako sekretarz generalny NATO albo szef unijnej dyplomacji. Trzeba przywrócić polskiej dyplomacji właściwe proporcje. Polityka zagraniczna nie musi być efektowna, ważne żeby była efektywna. "Schetyna potrafi wygrać przegrany mecz - nawet z trybun". Zapamiętajcie to na wieki.

Schetyna i Halicki - nasi ludzie w rządzie

Wolałbym, żeby Grzegorz Schetyna był ministrem spraw wewnętrznych albo infrastruktury i rozwoju, ale myślę, że w ministerstwie spraw zagranicznych poradzi sobie. Z całego serca mu tego życzę. Cieszę się, że wrócił do rządu, bo człowiek z jego talentem nie powinien siedzieć w jakiejkolwiek parlamentarnej komisji. Był wspaniałym wicepremierem i ministrem spraw wewnętrznych i administracji, a potem doskonałym marszałkiem Sejmu, wykonywał nawet obowiązki prezydenta. Andrzej Halicki ministrem administracji i cyfryzacji. Człowiek przyzwoity, pracowity, odważny, z którym miałem przyjemność rozmawiać za pośrednictwem Twittera. Już dawno powinien dostać szansę pracy w rządzie. Dziś tę szansę dostał i na pewno dobrze ją wykorzysta. Życzę jak najlepiej i trzymaj kciuki. Obydwa resorty są bardzo trudne, ale to dobrze, bo każdy może być ministrem sportu - w administracji i dyplomacji potrzeba ludzi wartościowych. P.s. To pierwszy wpis z tabletu, bo stary laptop padł, a nowego jeszcze nie ma...

Masturbacja wszystkich świętych

Edukacja jest antidotum na kłamstwo i dlatego budzi tyle agresji w środowiskach prawicowych. Polska prawica uwielbia posługiwać się szantażem. Wcześniej szantaż dotyczył katastrofy smoleńskiej: jeśli nie wierzysz, że doszło do zamachu, jesteś podejrzany o udział w nim. Potem był szantaż gender: naukę o równości, prawica przedstawiała jako zgodę na wszelakie wynaturzenia. Można było mieć wrażenie, że straszący gender nie wiedzą o czym mówią, ale z pewnością wiedzą, że słowo „gender” zlepione ze słowem „ideologia” wywoła mroczne skojarzenia – z nazizmem i komunizmem. Zarówno w temacie smoleńskiego zamachu, jak również w kwestii „ideologi gender” większość obywateli nie pozwoliła sobą manipulować i wiedziała, gdzie leży prawda. Teraz prawica próbuje szantażować mających inne zdanie na zasadzie: „kto nie z nami, ten pedofilem” i zablokować wprowadzenie do szkół edukacji seksualnej. Wielka krzywda działaby się dzieciakom, które wiedzę o seksie czerpałyby z lekcji, a nie jak teraz – o...