Przejdź do głównej zawartości

Posty

Ludzie Kamińskiego chcieli porwać z Rosji wrak Tupolewa

Mariusz Kamiński jest najbardziej zaufanym człowiekiem Jarosława Kaczyńskiego, a świadczy o tym władza, jaką otrzymał: Jest posłem, wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, szefem mazowieckich struktur partii oraz Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji, a także koordynatorem służb specjalnych. Premier Mateusz Morawiecki miał zażądać od prezesa PiS odejścia Kamińskiego z rządu, ale ten miał mu odpowiedzieć, że to nie wchodzi w grę, ponieważ Kamiński jest mu niezbędny. Istotnie, za pierwszych rządów PiS Mariusz Kamiński dopuścił się nadużywania uprawnień, a zatem Jarosław Kaczyński może mu zaufać – Kamiński dla dobra obozu władzy zrobi wszystko – nawet nagnie, obejdzie, a nawet złamie prawo. Byli szefowie służb specjalnych nie mają wątpliwości, że głównym kryterium zatrudniania w nich ludzi nie są dziś kompetencje, ale zaufanie Kamińskiego. Ich zdaniem stąd też wzięła się afera emailowa, ponieważ, choć za rządów Platformy Obywatelskiej przygotowano aż dwa kompleksowe systemy bezpiecze
Najnowsze posty

Staroń miała przepaść w senackim głosowaniu, bo Kaczyński bał się powtórki z Rzeszowa

Kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na Rzecznika Praw Obywatelskich przepadła podczas głosowania w Senacie. Chodzą słuchy, że senatorowie partii rządzącej namawiali swoich kolegów do niepopierania kandydatury, a stało się to za zgodą samego Jarosława Kaczyńskiego. Chodzą słuchy, że prezes PiS nie chciał, aby senator Lidia Staroń przekonała do siebie większość senatorów i została RPO, ponieważ oznaczałoby to konieczność rozpisania wyborów uzupełniających do izby, w której dziś większość ma sejmowa opozycja. Politycy obozu władzy mówią wprost, że ich pryncypał obawiał się powtórki z Rzeszowa, czyli sytuacji, w której kandydat obozu Zjednoczonej Prawicy (w Rzeszowie nawet dwóch kandydatów obozu władzy) zostaje sromotnie pokonany przez kandydata środowisk opozycyjnych. „Ona nie dostanie nawet wszystkich głosów naszego klubu” – mówili dziennikarzom przedstawiciele PiS już dobę przed głosowaniem w Senacie. „Nikt nie chce mieć drugiego Banasia w ważnej instytucji. Nie będę zaskoczony, jeśli dw

Lodowate relacje Polski z administracją Joe Bidena

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem – kancelaria polskiej głowy państwa odtrąbiła sukces. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Problem polega na tym, że spotkania z prezydentem RP nie było w kalendarzu gospodarza Białego Domu. Znalazły się tam za to spotkania następcy Donalda Trumpa z premier Estonii, prezydent Łotwy i prezydent Litwy. Zdjęcie Dudy i Bidena dostarcza jednak wielu informacji. Okazuje się, iż miało ono miejsce w kuluarach szczytu NATO, czyli w zasadzie przypadkiem, na korytarzu, między jednym oficjalnym spotkaniem Bidena a drugim. Sam mieszkaniec Pałacu Prezydenckiego miał takich spotkań podczas tej samej wizyty zapewne kilka. Duży chłód w relacjach obydwu polityków jest zatem aż nadto widoczny, a dokłada się do niego niekompetencja najbliższego otoczenia polskiego prezydenta, które ma bardzo słabe kontakty w otoczeniu Joe Bidena. To zapewne pokłosie nieroztropności polskich władz, które bardzo dużo zainwestowały w ostentacy

Zwycięstwo Konrada Fijołka to sukces opozycji, ale Rzeszów to nie cała Polska

Ciesząc się ze zwycięstwa Konrada Fijołka w przedterminowych wyborach na prezydenta Rzeszowa, należy szampana wypić bardzo szybko i wziąć się do pracy. Najprostsze (i najgorsze), co może teraz zrobić opozycja to uznać, że jest fajnie. Konrad Fijołek jest beneficjentem zalet Rzeszowa – miasta młodego i bardzo dobrze wykształconego. Mieszkańcy miasta skorzystali z okazji dokonania zmiany pokoleniowej i tyle. Nowy prezydent ma raptem dwa lata do odnowienia mandatu w już planowych wyborach samorządowych w całym kraju, a to bardzo mało czasu, skoro normalna kadencja gospodarzy wspólnot lokalnych trwa pięć lat. Opozycja powinna wspólnie studiować mapę powiatów – bez zwycięstwa w większości z nich nie będzie sukcesu w żadnych wyborach. Ewentualna koalicja musi być zbudowana nie na strachu przed PiS, ale na sensownym programie i spójnym przekazie, ponieważ tylko wtedy taki projekt będzie wiarygodny i zostanie zaakceptowany przez ludzi. Partia rządząca też ma o czym myśleć, niezależnie od tego,

Czarzasty chciał oszukać PO i PSL, a dla Zandberga Platforma jest gorsza niż PiS

O ile współpraca PO z PSL i Polską 2050 wydaje się naturalna i bardzo prawdopodobna, o tyle już z Lewicą wydaje się dziś niemożliwa, a zaufanie polityków Platformy i Ludowców do przedstawicieli Lewicy jest dziś zerowe. Politycy Prawa i Sprawiedliwości pytani przez dziennikarzy, od kiedy wiedzieli, że Lewica poprze Krajowy Plan Odbudowy, z nieskrywaną satysfakcją odpowiadają: „od zawsze”. To dlatego, że Włodzimierz Czarzasty od początku deklarował PiS bezwarunkowe wsparcie. Warunki pojawiły się dopiero wówczas, gdy przeciwko takiemu scenariuszowi zbuntowało się część posłów Lewicy. Problem z dogadaniem się z Lewicą polega na tym, że dla Adriana Zandberga, Platforma Obywatelska jest większym problemem niż Prawo i Sprawiedliwość – w prywatnych rozmowach nie stroni od pogardy wobec przedstawicieli tej formacji, a osobiste fobie podlewa antyliberalnymi uprzedzeniami urągającymi rozsądkowi. To jednak nie koniec kłopotów reszty opozycji z Lewicą. Politycy Platformy Obywatelskiej i Polski