Spora część mediów przez dwa lata próbowała użyć Rafała Trzaskowskiego do rozbicia Platformy Obywatelskiej. Bez żadnego uzasadnienia lansowali go na każde stanowisko partyjne i państwowe – na czele z obsadzoną już funkcją lidera PO i stanowiskiem Prezesa Rady Ministrów, jeśli partia Grzegorza Schetyny wygra wybory parlamentarne w 2019 roku. Gdy okazało się, że z rozbicia Platformy nic nie wyszło, a bunt przeciwko Grzegorzowi Schetynie ograniczył się do czterech nieudaczników, których dni w partii i tak były policzone, dziennikarze zaczęli lansować Trzaskowskiego na kandydata na prezydenta Warszawy. Gdy na początku listopada 2017 roku przewodniczący PO ogłosił, że to właśnie Trzaskowski będzie kandydatem na gospodarza stolicy, zachwyt mediów zaczął topnieć z prędkością TGV, a gdy PiS ogłosiło, że ich kandydatem w Warszawie będzie Patryk Jaki, dziennikarze padli przed nim na kolana i tkwią w tej upokarzającej pozycji do dziś. W tej chwili są z Jakim w Sofii, gdzie ten dresiarz będzi...