Gdy zastanawiam się, w czym tkwi powód przewlekłej niezdolności polityków opozycji do poszerzenia grona zwolenników ich środowisk w taki sposób, aby przy okazji wyborów powszechnych mogli oni nawiązać walkę o wyborcze zwycięstwo nad Prawem i Sprawiedliwością i dzięki temu mieć realny wpływ na rzeczywistość w naszym kraju, dochodzę do wniosku, że choć posłowie opozycji w swej większości nie grzeszą ani sprytem, ani talentem, zadania nie ułatwiają im szeroko pojęte elity (często samozwańcze), które mają zwyczaj publicznego wypowiadania się w imieniu opozycji z tego tylko względu, że nie lubią Jarosława Kaczyńskiego i jego formacji. Ludzie ci (aktorzy, celebryci, reżyserzy, pisarze, muzycy, dziennikarze, publicyści itd.) chcieliby trzymać kilka srok za ogon – kontynuować swoje podstawowe aktywności jedną ręką oraz gmerać w polityce drugą ręką – trzymając w swojej ręce rękę przedstawiciela partii opozycyjnej, bo rzecz jasna chodzi o wpływ na polityczną rzeczywistość bez ponoszenia odpowied...
Przeczytaj i przemyśl...