Przejdź do głównej zawartości

Posty

Donald Tusk wrócił

Na trwającej właśnie w tej chwili w Warszawie Radzie Krajowej Platformy Obywatelskiej (nie mylić z Konwencją) dotychczasowy lider największej formacji opozycyjnej Borys Budka złożył rezygnację ze stanowiska. Wcześniej Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz złożyli rezygnację z funkcji wiceprzewodniczących, a następnie Rada Krajowa na wiceprzewodniczącego wybrała Donalda Tuska. Po rezygnacji Budki to właśnie były premier będzie kierował partią jako pełniący obowiązki, aż do wyborów szefa partii, które odbędą się niebawem.   Borys Budka przewodniczącym Platformy Obywatelskiej był od 29 stycznia 2020 r., gdy zastąpił na tym stanowisku Grzegorza Schetynę. Pandemia COVID-19 istotnie ograniczyła możliwość aktywnej pracy formacji, uniemożliwiła spotkania w terenie i różnego rodzaju plenerowe aktywności. Nie oznacza to jednak, że Budka odchodzi w atmosferze klęski – on po prostu trafił na fatalny moment. Wielkim sukcesem Budki było wymienienie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Rafała Trzaskowskiego ...

Jarosław Kaczyński chyba znów chce "otwierać traktaty"

Prezes Prawa i Sprawiedliwości nie ma ostatnio dobrych dni. Po tym, gdy wczoraj musiał zorganizować konferencję prasową dla jednego posła wracającego do klubu PiS, dziś w południe wyszedł do dziennikarzy, aby wygłosić dość nieskładne oświadczenie na temat punktu widzenia jego formacji dotyczącego przyszłości Europy.  Kaczyński ogłosił, że PiS i kilka europejskich partii podpiszą wspólną deklarację. Wśród sygnatariuszy tajemniczego dokumentu wymienił węgierski Fidesz Viktora Orbana, francuskie Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen czy włoskie partie Bracia Włosi i Liga oraz hiszpański VOX. – Trwa głęboki kryzys. Doprowadzono do zjawisk, które nie mają nic wspólnego z założeniami Unii Europejskiej, do superpaństwa, do centralizacji, do przeprowadzenia rewolucji kulturalnej, która ma zniszczyć struktury społeczne, w tym rodzinę – mówił prezes. – My tej rewolucji nie chcemy. Nie chcemy ograniczenia wolności. Nasz wspólny dokument zawiera akceptację dla Unii Europejskiej , ale prze...

prof. Wiącek ponownie kandydatem na RPO. Tym razem z poparciem również PiS

Prawo i Sprawiedliwość złożyło podpisy pod opozycyjnym kandydatem na Rzecznika Praw Obywatelskich, którym ponownie będzie prof. Marcin Wiącek. Wydaje się zatem, że tym razem uda się wybrać legalnego i prawomocnego Rzecznika zarówno w Sejmie, gdzie większość ma PiS, jak i w Senacie rządzonym przez opozycję.   Co stoi za zmianą taktyki i retoryki środowiska Jarosława Kaczyńskiego? Z nieoficjalnych informacji wynika, że Nowogrodzka nie chce dłużej eskalować konfliktu z Unią Europejską na tle praworządności, a także nie jest pewne, czy obóz Zjednoczonej Prawicy miałby większość do przepchnięcia ustawy, która montowałaby na stanowisku RPO politycznego komisarza, do czego kilka miesięcy temu stworzył furtkę Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej.  

Ludzie Kamińskiego chcieli porwać z Rosji wrak Tupolewa

Mariusz Kamiński jest najbardziej zaufanym człowiekiem Jarosława Kaczyńskiego, a świadczy o tym władza, jaką otrzymał: Jest posłem, wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, szefem mazowieckich struktur partii oraz Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji, a także koordynatorem służb specjalnych. Premier Mateusz Morawiecki miał zażądać od prezesa PiS odejścia Kamińskiego z rządu, ale ten miał mu odpowiedzieć, że to nie wchodzi w grę, ponieważ Kamiński jest mu niezbędny. Istotnie, za pierwszych rządów PiS Mariusz Kamiński dopuścił się nadużywania uprawnień, a zatem Jarosław Kaczyński może mu zaufać – Kamiński dla dobra obozu władzy zrobi wszystko – nawet nagnie, obejdzie, a nawet złamie prawo. Byli szefowie służb specjalnych nie mają wątpliwości, że głównym kryterium zatrudniania w nich ludzi nie są dziś kompetencje, ale zaufanie Kamińskiego. Ich zdaniem stąd też wzięła się afera emailowa, ponieważ, choć za rządów Platformy Obywatelskiej przygotowano aż dwa kompleksowe systemy bezpiecze...

Staroń miała przepaść w senackim głosowaniu, bo Kaczyński bał się powtórki z Rzeszowa

Kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na Rzecznika Praw Obywatelskich przepadła podczas głosowania w Senacie. Chodzą słuchy, że senatorowie partii rządzącej namawiali swoich kolegów do niepopierania kandydatury, a stało się to za zgodą samego Jarosława Kaczyńskiego. Chodzą słuchy, że prezes PiS nie chciał, aby senator Lidia Staroń przekonała do siebie większość senatorów i została RPO, ponieważ oznaczałoby to konieczność rozpisania wyborów uzupełniających do izby, w której dziś większość ma sejmowa opozycja. Politycy obozu władzy mówią wprost, że ich pryncypał obawiał się powtórki z Rzeszowa, czyli sytuacji, w której kandydat obozu Zjednoczonej Prawicy (w Rzeszowie nawet dwóch kandydatów obozu władzy) zostaje sromotnie pokonany przez kandydata środowisk opozycyjnych. „Ona nie dostanie nawet wszystkich głosów naszego klubu” – mówili dziennikarzom przedstawiciele PiS już dobę przed głosowaniem w Senacie. „Nikt nie chce mieć drugiego Banasia w ważnej instytucji. Nie będę zaskoczony, jeśli dw...