Przejdź do głównej zawartości

Posty

1 października w Warszawie kolejny marsz Platformy

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej na wczorajszej konferencji prasowej zapowiedział, że 1 października w Warszawie odbędzie się kolejny marsz organizowany przez jego formację. Odbędzie się dwa tygodnie przed najbardziej prawdopodobnym terminem wyborów parlamentarnych. Donald Tusk wezwał do udziału w tym wydarzeniu dzień po tym, gdy Telewizja TVN ujawniła, że kobieta, która połknęła tabletkę wczesnoporonną była w szpitalu prześladowana przez policję. Próba powtórzenia frekwencyjnego sukcesu marszu, który odbył się w Warszawie 4 czerwca, w którym uczestniczyło pół miliona osób, jest raczej niemożliwe. Raczej, ponieważ wszystko znowu zależało będzie od poczynań przedstawicieli formacji rządzącej oraz jej nominatów. Jeśli znowu zaczną obrażać potencjalnych uczestników eventu największej partii opozycyjnej lub zrobią coś, co przekracza wyobrażenia, frekwencja z pewnością będzie większa, ponieważ w mobilizacji kluczowe są emocje. Rozumiejąc polityczny zamysł lidera PO, który chce, aby ty...

Punkt zwrotny? Oby, ponieważ to ostatni moment

Wszystko wskazuje na to, że na wczorajszym marszu w Warszawie było pół miliona osób. Oznacza to, że był to frekwencyjny rekord wszech czasów. Teraz trzeba zrobić wszystko, aby utrzymać nastrój optymizmu aż do jesieni i nie dać się złamać mimo wielu prób, które w tym celu podejmie przerażone środowisko Prawa i Sprawiedliwości. To ostatni moment na społeczny przełom. Nie wierzyłem, że można będzie dokonać go między połową września, gdy sezon polityczny rozpocznie się po wakacyjnej przerwie, a połową października, gdy (prawdopodobnie) pójdziemy do urn wyborczych. Z drugiej strony, w wakacje temperatura politycznej mobilizacji na pewno opadnie i trzeba zadbać o to, aby zwolennicy opozycji nie wpadli w hibernację. To nie będzie łatwe zadanie. Platforma Obywatelska jak kania dżdżu potrzebuje zwykłych ludzi, którzy zechcą zainteresować się jej działalnością i będą chcieli pomóc jej członkom w prowadzeniu kampanii wyborczej - szczególnie na poziomie powiatów, ponieważ tam formacja Donalda Tusk...

Andrzej Duda podpisał "lex Tusk". Czeka nas polityczne trzęsienie ziemi

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę łamiącą wszelkie zasady cywilizowanego kraju. Co prawda skierował ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego, ale nie ma to żadnego znaczenia. "Lex Tusk" lada moment wejdzie w życie. Oskarżyciel, sąd i kat w jednym zaczną niszczyć ludzi. Robi się bardzo nieprzyjemnie i gęsto w powietrzu. Niezależnie od tego, czy przedstawiciele opozycji wejdą w skład tego potworka, czy nie, czy stawi się przed nią Donald Tusk, czy nie i jak przed nią wypadnie, jeśli się stawi, znaleźliśmy się jako społeczeństwo na skraju wojny domowej, a nasze państwo pogrąża się w otchłani rozkładu. Dziś chodzi o Donalda Tuska, a jutro może chodzić o każdą inną osobę, którą obecna władza uzna za zagrożenie dla siebie.

"lex Tusk" jak śmierć Barbary Blidy

Sejm odrzucił dziś weto Senatu do ustawy powołującej komisję ds. badania rosyjskich wpływów w naszym kraju. Przedstawiciele władzy nie ukrywają, że chodzi o to, aby wyeliminować z życia publicznego byłego premiera, przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska. Teraz wszystko w rękach prezydenta Andrzeja Dudy. Punkt zwrotny przed marszem 4 czerwca Kilka tygodni temu Donald Tusk wezwał przeciwników stanu rzeczy w naszym kraju na marsz, który 4 czerwca w samo południe rozpocznie się w Warszawie. Muszę przyznać - to wezwanie nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Wiele już było takich pikników Warszawie i kompletnie nic z nich nie wynikało. Dostrzegam, że marsz 4 czerwca będzie weryfikacją działań Hołowni, PSL i Lewicy, ale - powiedzmy sobie szczerze - kwestia ta nikomu w Platformie Obywatelskiej nie spędzała snu z powiek, a była wręcz oczywista od samego początku. "lex Tusk" może być punktem zwrotnym Komisja ds. badania ro syjskich wpływów to jednak coś zupełnie innego....

Sondaż IBRIS dla Polsatu jak cysterna lodowatej wody na głowę

Za pół roku odbędą się kolejne wybory parlamentarne. W poprzednich zbudowana przez ówczesnego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetynę Koalicja Obywatelska zdobyła 27% głosów. Zostało to uznane za katastrofę, a lider zapłacił za ten wynik utratą partyjnego Olimpu. Z sondażu pracowni IBRIS dla Telewizji Polsat wynika, że Prawo i Sprawiedliwość może liczyć na 33%, a kierowana dziś przez Donalda Tuska Koalicja Obywatelska na 23% głosów. 10% różnicy to bardzo zły zwiastun październikowego werdyktu przy urnach wyborczych. Wygląda na to, że zbiorowy wysiłek intelektualny generowany w Biurze Krajowym PO na niewiele się zdaje. Samozadowolenie najbliższego otoczenia lidera jest zaś - delikatnie mówiąc — nieuzasadnione i przedwczesne. Czy rozwiązaniem niemocy byłaby zmiana lidera? Nie. Problem nie polegał na tym, że wcześniej liderem był znienawidzony przez wielu Grzegorz Schetyna, ani na tym, że potem liderem został dla wielu obojętny Borys Budka. Problem także nie w trym, że...