Przejdź do głównej zawartości

Posty

Po jaką cholerę Tuskowi mandat poselski?

Donald Tusk w rozmowie z dziennikarką TVN24 Agatą Adamek wyznał, że powrót do zasiadania w sejmowych ławach jest dla niego upiorną myślą. Media zgłupiały i szczerość lidera największej partii opozycyjnej nazwały "wpadką". Później te same media oburzają się, że politycy kłamią nawet przez sen. Po pierwsze - Donald Tusk powiedział to, co wielu myśli. Sejm od wielu lat jest bezmyślną maszynką do przepychania ustaw, a za rządów PiS jest atrapą instytucji - na wzór wielu innych - z Pałacem Prezydenckim, Kancelarią Premiera i szeregiem ministerstw na czele. Po drugie - były przewodniczący Rady Europejskiej zaznał standardów cywilizowanych krajów Zachodu, do których naszemu krajowi ciągle bardzo daleko - nic dziwnego, że nie chce zasiadać w tym samym pomieszczeniu, w którym zasiadają Łukasz Mejza, Jacek Sasin czy Michał Dworczyk. To powinna być upiorna perspektywa dla każdego, kto stara się patrzeć w lustro. Tusk zarobił już też poważne pieniądze, zabezpieczył zapewne nie tylko włas...

Będzie głodno i chłodno - tak się kończą bajki o potędze

Władza Prawa i Sprawiedliwości zbankrutowała w naszym kraju. Nie dlatego, że Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy przejęła ta władza. Nie dlatego, że ten czy inny znajomy Zbigniewa Ziobry został prezesem tego, czy innego sądu powszechnego. Nie dlatego też, że tak mówią politycy opozycji albo że przekaz Telewizji Polskiej jest przewidywalny jak kolejność dni tygodnia w kalendarzu i godzin na zegarze ani z powodu znikomej słuchalności Polskiego Radia. Nie dlatego również, że tak twierdzą w "Gazecie Wyborczej", TVN i "Newsweeku". Ta władza upadła, bo nie zaspokaja już nawet podstawowych potrzeb nawet własnych zwolenników, a od całej reszty izoluje się, upokarzając całe rzesze policjantów. Premier i inni politycy PiS całymi miesiącami kłamali, że węgla nie zabraknie (premier nadal kłamie, że składy tego surowca nie są u nas puste), choć wystarczy pierwszy lepszy dron, aby każdy z lotu ptaka poznał prawdę. Do tego dochodzi kilkudziesięcioprocentowa podwyżka cen prądu j...

Ślepa uliczka Platformy z odwołaniem Glapińskiego

Zgodnie z prawem prezesa Narodowego Banku Polskiego praktycznie nie da się odwołać w trakcie jego sześcioletniej kadencji. Nie ma też sensu opowiadać o prawnych ekspertyzach, ponieważ ilu prawników, tyle opinii, a wiadomo też, że w wielu przypadkach napiszą to, czego od nich oczekuje ten, kto ekspertyzę zamawia - tak - zamawia, bo ekspertyzy są płatne i to nieźle płatne. Donald Tusk chciał dobrze, ale przestrzelił. Powinien skupić się na tym, że prezes Adam Glapiński jest nieudacznikiem i jego kariera w NBP to nieszczęście dla kraju i społeczeństwa, ale nie brnąć w opowieści o tym, że można się tego indywiduum pozbyć z dnia na dzień. Na opowieści Tomasza Siemoniaka o "silnych ludziach", którzy Glapińskiego z NBP wyprowadzą, spuszczę zasłonę milczenia, bo nie chcę gnębić w sumie dobrego byłego szefa MON.

Dupiarz z Pacanowa

Wiceminister od niczego chciał zwolnić naczelniczkę Poczty w Pacanowie za to, że poskarżyła się w rozmowie z nim na galopujące ceny wszystkiego. Udałoby mu się to, gdyby o sprawie nie dowiedziały się media. Gdy jednak zrobił się szum, wiceminister wyleciał z posady w Kancelarii Premiera, a naczelniczka zachowała stanowisko. Stało się tak, ponieważ temat ten błyskawicznie dotarł do zwykłych ludzi, na poziom powiatów i gmin, które są dla Prawa i Sprawiedliwości kluczowe z punktu widzenia szans na utrzymanie władzy. Za nim jednak Jarosław Kaczyński musiał zdymisjonować posła znanego z tego, że pomógł Adamowi Bielanowi rozbić od środka partię Jarosława Gowina, media zrobiły aferę z tego, że trzy tygodnie temu w podcastowej audycji jednego z portali prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zwierzył się prowadzącym, że 30 lat temu był dupiarzem, czyli nie pozostawał obojętny na atuty płci przeciwnej. Zrobiła się z tego afera, choć przez trzy tygodnie wszyscy mieli to w dupie. Jestem przekonany, ...

Trzecia kadencja rządów PiS jest bardzo realna

Dziś nic nie wskazuje na to, aby większość głosującego społeczeństwa chciała za kilkanaście miesięcy powierzyć władzę dzisiejszej opozycji. Nie ma "mody na opozycję", ludziom nie jest duszno w Polsce rządzonej przez Prawo i Sprawiedliwość, a szalejąca inflacja też nie wywołuje szczególnego poruszenia. Jest wielce prawdopodobne, że Jarosław Kaczyński za miliardy euro z Krajowego Planu Odbudowy utrzyma swoją partię u władzy przez kolejne lata. Patrząc na polityków opozycji, nie widzę głodu wygrywania i chęci przejmowania odpowiedzialności za państwo, a kwestia wiarygodności posłów opozycji oraz ich merytorycznej gotowości do rządzenia to też temat do refleksji dla Donalda Tuska, który ani cudu, ani przełomu nie dokonał, a nowa jakość w działaniu oponentów PiS pozostaje pobożnym życzeniem, nawet jeśli niektórzy przedstawiciele opozycji mają dobre chęci.