Przejdź do głównej zawartości

To nie jest czas na liberalizację prawa aborcyjnego

Tak zwana lewica złożyła w Sejmie obywatelski projekt ustawy liberalizujący prawo aborcyjne. Rozumiejąc to, że każdy, kto zbierze odpowiednią liczbę podpisów może złożyć w parlamencie dowolny projekt ustawy na dowolny temat, jestem postawą środowisk lewicowych szczerze i głęboko zażenowany.

Trzeba nie mieć pojęcia o polityce i kompletnie rozmijać się z rzeczywistością, żeby tu i teraz w Polsce składać w parlamencie projekt ustawy dotyczący liberalizacji aborcji. Rozumiem, że sytuacja lewicy jest dziś w Polsce fatalna, bo najpierw z kretesem przegrała wybory do sejmików województw, potem wybory prezydenckie, aż w końcu wylądowała poza Sejmem i rozumiem, że sytuacja ta może u liderów tych środowisk powodować potężną frustrację.

Dziś w polskim parlamencie dominuje samodzielna większość Prawa i Sprawiedliwości w obu jego izbach, a w Sejmie ta większość ma dodatkowo wsparcie klubu Kukiza. Jasno zatem widać, że w tym parlamencie nie ma żadnych szans na liberalizację prawa aborcyjnego. Są natomiast całkiem duże szanse na to, aby to i tak bardzo ostre prawo zostało jeszcze bardziej zaostrzone, a stosowny projekt ustawy trafił do Sejmu przed wakacjami.

Cieszę się, że Platforma Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe i Nowoczesna opowiedziały się przeciwko liberalizacji prawa w tej materii. Odbieram to jako dowód racjonalnego myślenia tych ugrupowań, ponieważ to nie jest czas na liberalizację przepisów dotyczących aborcji. Platforma Obywatelska oraz Nowoczesna będą musiały stoczyć w parlamencie ciężki bój o utrzymanie dotychczasowych przepisów. Oby im się udało.

Na popieraniu lewicowych postulatów ani Platforma, ani Nowoczesna i tak nic by nie zyskały. Lewica pokazała natomiast, że słusznie nie ma jej w Sejmie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Działacze Nowoczesnej odchodzą z partii Petru i zaczynają współpracę z Platformą

Grupa działaczy Nowoczesnej z Przemyśla opuściła dziś partię Ryszarda Petru i rozpoczęła współpracę z Platformą Obywatelską. Szeregi Nowoczesnej topnieją także na Dolnym Śląsku, a z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że to dopiero początek kłopotów partii Ryszarda Petru.
Jeśli działacze Nowoczesnej odchodzą z partii na dwa tygodnie przed konwencją programowa, która miała stanowić „nowe otwarcie” to znak, że nie wierzą w Ryszarda Petru i jego kochankę Joannę Schmidt oraz w aroganckie i niezbyt mądre posłanki Lubnauer i Scheuring-Wielgus. Impreza, która w innych partiach ma charakter wesoły, w Nowoczesnej raczej będzie stypą.
W lipcu Ryszard Petru marzył o rozbiciu Platformy Obywatelskiej i przejęciu jej pieniędzy. Pozwolił sobie nawet na stwierdzenie, że z Ewą Kopacz byłoby mu łatwiej, co zostało przyjęte oklaskami przez współpracowników i zwolenników Grzegorza Schetyny. Nie minął nawet rok, a z Nowoczesnej niewiele zostało, zaś poparcie dla PO rośnie i partia ta jest dziś w dużo lepsze…

Doskonałe przemówienie Grzegorza Schetyny w debacie nad wnioskiem o wotum nieufności

Dzisiaj kilka minut po godzinie 9:00 w Sejmie rozpoczęła się debata nad wnioskiem Platformy Obywatelskiej o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu PiS z Grzegorzem Schetyną jako kandydatem na premiera. Jasne że dziś Prawo i Sprawiedliwość ma większość i dziś przewodniczący PO premierem nie zostanie. Sondaże wskazują jednak, że zostanie premierem po wyborach parlamentarnych w 2019 r. Tu i teraz w Polsce jednak już sama debata jest wielką wartością.
Przewodniczący Platformy Obywatelskiej w swoim godzinnym wystąpieniu bardzo merytorycznie punktował rząd PiS. Był przy tym bardzo ofensywny i energetyczny. Widać i słychać było, że były wicepremier, szef MSWiA i MSZ oraz Marszałek Sejmu czuje się jak ryba w wodzie i ma ogromne doświadczenie polityczne.



Po wystąpieniu kandydata na premiera, głosu nie zabrała urzędująca premier Beata Szydło - zamiast niej głos zabrał szeregowy poseł Jarosław Kaczyński. Jego przemówienie było słabe – widać i słychać było, że prezes PiS nie jest w najlepszej k…

Upadek Nowoczesnej, czyli o tym, że wojna z Grzegorzem Schetyną zawsze źle się kończy

Przez ostatnie ponad półtora roku wielokrotnie składano Platformę Obywatelską do politycznego grobu. Całymi miesiącami, niemal dzień po dniu, a już na pewno tydzień po tygodniu szkalowano Grzegorza Schetynę w mediach, których nie sposób uznać za przychylne wobec Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Nagonki tej nie robili ci, którzy teraz pracują w Telewizji Polskiej – ludzie bez twarzy, bez nazwiska i bez wykształcenia. Nagonkę na Grzegorza Schetynę robili dziennikarze, których wielu ludzi w Polsce uważa za poważnych, wiarygodnych i godnych szacunku.
Równolegle do nagonki na Grzegorza Schetynę ci sami ludzie niemal rozpływali się w zachwytach nad Ryszardem Petru i jego Nowoczesną. Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że każde pierdnięcie Petru uważali za genialny pomysł, który sprawi, że Platforma Obywatelska zniknie z politycznej sceny. Żądano, aby Grzegorz Schetyna przestał się uśmiechać. Plan Petru był taki: Rozbić PO i przejąć jej struktury oraz pieniądze.
Grzegorz Schetyn…