Przejdź do głównej zawartości

Posty

Teraz mamy państwo teoretyczne

Afera KNF zatacza coraz szersze kręgi i zachodzi obawa, że nawet kręgów zabraknie. Prawo i Sprawiedliwość jest w całkowitej defensywie, a proces gnicia tej władzy od publikacji tekstu w „Gazecie Wyborczej” postępuje w niesamowicie szybkim tempie – PiS od wtorku zgniło bardziej niż przez ostatnie trzy lata. Należy spodziewać się kolejnych nagrań Falenty, ponownego aresztowania Stanisława Gawłowskiego, a także oszczerczego wystąpienia premiera Morawieckiego w Sejmie, aby odwrócić uwagę dziennikarzy i opinii publicznej od afery przy której afera Rywina to ledwie aferka.
Mnogość wątków w aferze KNF jest tak duża, że na pewno w tym tekście nie poruszę ich wszystkich. Dlatego pod tekstem będą linki do tekstów dziennikarskich. Dla mnie wątkiem, który w tej chwili zasługuje na szczególną uwagę jest to, że były już szef Komisji Nadzoru Finansowego jak gdyby nigdy nic wraca do biura i ma około dwie godziny na zatarcie dowodów przestępstwa zanim weszło tam Centralne Biuro Antykorupcyjne. Uważam z…
Najnowsze posty

Afera KNF, czyli urzędnik państwowy jak gangster

Jeśli nie zatrudnisz wskazanej przeze mnie osoby na wskazanych przeze mnie warunkach, spalę ci chałupę - tak można streścić aferę, którą w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" opisali Wojciech Czuchnowski i Agnieszka Kublik. Tutaj ich tekst w wersji elektronicznej.

O co chodzi? Szef Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski w rozmowie z właścicielem banków Leszkiem Czarneckim zaoferował przychylność organu nadzoru wobec firm Czarneckiego w zamian za zatrudnienie tam wskazanej przez niego osoby na konkretnych warunkach finansowych - w sumie ok. 40 mln zł.

Nie jest to jednak (według mnie) najistotniejsze w tej sprawie. Największym problem jest 
(moim zdaniem) to, że w nagranej przez Czarneckiego rozmowie szef KNF (powołany przez premier Beatę Szydło) informuje, iż członek KNF delegowany tam przez prezydenta chce doprowadzić do upadku prywatnego banku, aby następnie za złotówkę przejęło go państwo.

Sąd uchylił zakaz Marszu Niepodległości, ale Gronkiewicz-Waltz i tak wygrała

Nie jest to dobra wiadomość – neofaszyści będą mogli 11 listopada maszerować przez Warszawę, a zatem zdrowie postronnych mieszkańców miasta oraz jego infrastruktura będą narażone na poważny uszczerbek.
Wczoraj, po decyzji ustępującej prezydent miasta o zakazie brunatnej imprezy, prezydent Andrzej Duda zaprosił do Pałacu Prezydenckiego premiera Mateusza Morawieckiego i ustalili, że w niedzielę w stolicy odbędzie się marsz z ich udziałem. Nienawiść do politycznych oponentów przysłoniła im oczy i teraz mają wielki kłopot: Wszystko wskazuje na to, że co prawda oni będą szli na czele swojego marszu, ale jego uczestnikami będą organizatorzy haniebnego Marszu Niepodległości. Wystarczyło poczekać na decyzję sądu (jakkolwiek to niebezpieczne, na 99% było wiadomo, że sąd uchyli decyzję władz miasta), aby uniknąć wzięcia na siebie odpowiedzialności za każdy haniebny transparent i każde niebezpieczne i kompromitujące zachowanie niektórych z jego uczestników.
Hanna Gronkiewicz-Waltz bardzo dobrze to…

Zakaz Marszu Niepodległości to bardzo dobra decyzja

Ustępująca prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, po konsultacji z prezydentem elektem Rafałem Trzaskowskim, wydała zakaz Marszu Niepodległości, który miał przejść ulicami stolicy 11 listopada.

Uważam, że prezydent Gronkiewicz-Waltz podjęła bardzo słuszną decyzję – szkoda, że nie robiła tego co roku od ośmiu lat, bo tak długo Warszawa boryka się 11 listopada z awanturami neofaszystów. Bezpieczeństwo postronnych mieszkańców miasta jest dobrem najwyższym i jeśli demokratyczne prawo do manifestowania stoi z tym w sprzeczności, należy uznać wyższość troski o miasto i jego mieszkańców.

Mocnym argumentem za wydaniem zakazu jest to, że szef MSWiA Joachim Brudziński od kilku miesięcy ignorował prośby władz stolicy, aby wspólnie przygotować plan bezpieczeństwa dla miasta w związku z wydarzeniami, których spodziewano się 11 listopada. Kolejnym argumentem za zakazem jest to, że policjanci w ramach protestu masowo udają się na zwolnienia lekarskie, a to oznacza, że nie ma możliwości odpowiedni…

Lepiej już nie wzywać Donalda Tuska na przesłuchania

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk przez siedem godzin zeznawał dzisiaj przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold. To nie jest dobry dzień dla przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości w tej komisji. Ale po kolei.
Sposób zadawania pytań przez przewodniczącą komisji Małgorzatę Wassermann był więcej niż kompromitujący – pani Wassermann powinna po czymś takim popłakać się i zdecydować o definitywnym zakończeniu swojej obecności w polityce. Inni posłowie PiS w tej komisji powinni uczynić to samo. Wszystko wskazuje na to, że były premier był ostatnim przesłuchiwanym przed tą komisją, a zatem nie ma też już żadnych wątpliwości, iż urobek tego gremium jest żaden. Nie tylko z punktu widzenia polowania Jarosława Kaczyńskiego na Donalda Tuska i z powodu chęci PiS zniszczenia Platformy Obywatelskiej, ale przede wszystkim z punktu widzenia poszkodowanych przez oszustów.
Z politycznego punktu widzenia, lepiej byłoby nie wzywać Donalda Tuska na dzisiejsze przesłuchanie i lepiej nie robić t…