Przejdź do głównej zawartości

Posty

Budka ruga Schetynę i Trzaskowskiego za „marudzenie po kątach”

Sam Grzegorz Schetyna wielokrotnie mówił: „Kto pisze listy, ten stawia się poza partią”. A potem podpisał się pod listem, który na pewno nie ułatwia uspokojenia nastrojów wewnątrz formacji. Borys Budka jest w bardzo trudnej sytuacji – to fakt. Półtora roku temu przejmował partię z poparciem w okolicach 30% a dziś ma partię z poparciem o ok. połowę niższym. Tyle, że Grzegorz Schetyna sam tego doświadczył, ponieważ, gdy 26 stycznia 2016 r. został przewodniczącym Platformy Obywatelskiej, chwilę później poparcie dla jego formacji oscylowało w przedziale 9-13%. Tamto nie było winą Schetyny, a to nie jest winą Budki. Schetyna płacił cenę za odrzucenie rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz, a Budka płaci cenę za to, że w 2019 r. Koalicja Europejska w wyborach do PE oraz Koalicja Obywatelska w wyborach do Sejmu sromotnie przegrały konfrontację ze środowiskiem Jarosława Kaczyńskiego. Nie chodziło nawet o sam wynik wyborczy, ponieważ w lutym 2019 r. te 38% poparcia dla Koalicji Europejskiej tworząc
Najnowsze posty

Zmiana lidera Platformy nic nie da

Od dobrych kilkunastu dni w mediach wszelakich trwa festiwal przekonywania Borysa Budki do złożenia rezygnacji ze stanowiska przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Kilkudziesięciu parlamentarzystów byłej partii Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny napisało i wysłało do mediów list otwarty, który można streścić jako „Borys, odejdź”. Muszą go o to prosić, ponieważ jego kadencja na szczycie PO kończy się dopiero 29 stycznia 2024 r. Powód, który powinien skłonić Budkę do abdykacji? Fakt, że sondażowe poparcie dla jego środowiska, od początku jego rządów w partii, spadło o połowę. Faktycznie – spadło. Było w okolicach trzydziestu procent, a jest w okolicach piętnastu. Wina Borysa Budki jest w tym znikoma. W naszym kraju panuje przekonanie, że szef partii politycznej powinien sam o wszystkim decydować – najdrobniejsza sprawa wewnątrz formacji nie powinna być załatwiona bez jego wiedzy i zgody i tylko wtedy uznaje się, że partia funkcjonuje. Jednocześnie, takie partie nazywa się „wodzowskim

Kaczyński skutecznie podzielił opozycję

Jutro przedstawiciele sejmowej reprezentacji Lewicy udadzą się na rozmowy z przedstawicielami rządu ws. głosowania nad ratyfikacją unijnego Funduszu Odbudowy. Dziś rano w TVN24 posłanka Hanna Gill-Piątek z koła Polska 2050 Szymona Hołowni zadeklarowała bezwarunkowe poparcie większości Prawa i Sprawiedliwości w głosowaniu nad Funduszem Odbudowy i zadeklarowała, że jej koleżanki i koledzy później będą wywierać presję na rządzących, aby pieniądze z UE nie zostały przez nich rozkradzione dla umocnienia władzy. Zasada „dziel i rządź” jest stara jak sama polityka. Skuteczne poróżnienie politycznych oponentów w kluczowych dla władzy sprawach, uratowało kruche parlamentarne większości nie raz i nie dwa – nie tylko w naszym kraju. Skoro Lewica bezwarunkowo idzie paktować z władzą, to znaczy, że już została złamana, a jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości czy upaść na kolana, zostanie do tego przekonany w czasie spotkania za zamkniętymi drzwiami. Zapowiedź wywierania presji po fakcie, którą poczyni

Wszyscy spychają Platformę w lewo, bo wiedzą, że ta formacja nie ma tam czego szukać

Jedną z przyczyn tego, że współpraca formacji opozycyjnych w obecnym Sejmie rodzi się bardzo powoli i w wielkich bólach jest to, że wszyscy Polskie Stronnictwo Ludowe i Polska 2050 Szymona Hołowni koncentrują się na tym, aby partię Borysa Budki zepchnąć maksymalnie w lewą stronę sceny i niejako zmusić do trwałego sklejenia się ze środowiskiem, którego liderem Włodzimierz Czarzasty. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że Władysław Kosiniak Kamysz i Szymon Hołownia doskonale wiedzą, że Platforma Obywatelska na lewej stronie to projekt na najwyżej kilkanaście procent głosów przy urnach wyborczych. Cała reszta, czyli szerokie centrum na 30-40% głosów, które naprawdę decyduje o kształcie sceny politycznej zostanie dla nich. Lewica, jakkolwiek się nazywała, nazywa i nazywać się będzie, nie wygra wyborów parlamentarnych w naszym kraju przez wiele następnych lat. Nie dajmy się zwieźć narracji tzw. liberalnych mediów o nadciągającej lewicowej rewolucji i to napędzanej przez wyborcze preferencj

Andrzej Duda „przyklepie” koniec RPO

Po tym jak dziś rano komunistyczny prokurator Stanisław Piotrowicz zasiadający w Trybunale Konstytucyjnym Julii Przyłębskiej wykonał nakazane dawno temu w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości „uciszenie” Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, którego obecna władza nazywa lewakiem i choć nie wiadomo, co to dokładnie oznacza, ma to być synonim kogoś najgorszego, kto powinien zapaść się pod ziemię, środowisko polityczne Jarosława Kaczyńskiego przechodzi do dalszej ofensywy mającej na celu zaoranie ostatniego zabezpieczenia zwykłych obywateli przed szkodliwymi działaniami władzy (każdej władzy). Dzisiejszy „wyrok” warzywniaka Przyłębskiej został błyskawicznie opublikowany w Dzienniku Ustaw, a to oznacza, że już obowiązuje.   Z nieoficjalnych informacji wynika, że jeśli opozycyjna większość w Senacie nie poprze na Rzecznika Praw Obywatelskich posła PiS Bartłomieja Wróblewskiego, na podstawie przygotowanej przez partię rządzącą i przepchniętej przez Sejm nowej ustawy o RPO, pełniącego obow