Przejdź do głównej zawartości

Posty

Agresja środowisk LGBT bardzo sprzyja PiS

Wygląda na to, że PiS zagospodaruje na swoją korzyść nawet sierpień, czyli czas, w którym po zaprzysiężeniu prezydenta już kompletnie nic się nie dzieje. Stanie się tak dzięki prowokacjom środowisk LGBT, które skutecznie skłoniły policjantów do agresji wobec nich, a teraz będą grać role, które najbardziej lubią – uciemiężonych, prześladowanych i gnębionych.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości do perfekcji opanowali to, co w czasie rządów Platformy Obywatelskiej doskonale robił premier Donald Tusk i jego otoczenie – zajmowanie opinii publicznej działaniami władzy w taki sposób, aby działaniami opozycji interesowali się w tym samym czasie nieliczni.
Obsceniczne zachowania osób z tęczowymi flagami nie podobają się umiarkowanym, a skrajnie prawicowym dają paliwo do straszenia nimi. Obecnej władzy w Polsce dokładnie o to chodzi, gdyż Zbigniew Ziobro może kreować się wtedy na szeryfa, który broni normalnych przed świrami. Środowiska LGBT jak były niszowe, tak niszowe pozostaną, jak niewielu obch…
Najnowsze posty

Symetryzm dziennikarzy groźniejszy niż repolonizacja mediów

Politycy Prawa i Sprawiedliwości od rozstrzygnięcia II tury wyborów prezydenckich opowiadają o konieczności przejmowania zagranicznych mediów w Polsce przez nadwiślański kapitał, a proces ten ma ruszyć wraz z jesiennym początkiem nowego sezonu politycznego. Przedstawiciele partii rządzącej póki co nie przedstawili żadnych konkretów na temat tego, jak ta repolonizacja w kaczystowskim wykonaniu miałaby wyglądać, a zatem zapowiedzi te puki co należy traktować jako granie na nerwach nieprzychylnych im redakcji. Robią to zresztą skutecznie, ponieważ gdzieniegdzie reakcja na zapowiedzi dotyczące zmian właścicielskich jest rzeczywiście nerwowa, a w ten sposób media te pokazują swoją słabość wobec władzy.
Żaden prywatny podmiot w naszym kraju nie dysponuje pieniędzmi pozwalającymi na przejęcie np. radia RMF, bo głównie o dekoncentrację mediów kapitału niemieckiego chodzi PiS. Amerykańskiego Onetu czy TVN nie ruszą, ponieważ nie stać ich na wojnę z administracją prezydenta Donalda Trumpa. Ewent…

Rekonstrukcja rządu ma odwrócić uwagę opinii publicznej od działań opozycji

Prawo i Sprawiedliwość może improwizować w walce z COVID-19, ale w działaniach autopromocyjnych jest bardzo poukładane i działa metodycznie. Po co rekonstrukcja rządu? Na pewno nie po to, aby rządzić lepiej niż do tej pory czy po to, aby teraz do władzy w ministerstwach doszli fachowcy, skoro przez pięć lat dyletanci, nieudacznicy i miernoty zdążyły najeść się do syta, a nawet utuczyć swoich krewnych i znajomych.
Chodzi o to, że za rekonstrukcją rządu dziennikarze wszystkich liczących się redakcji chodzą jak muchy za miodem. Jest to doskonały sposób na przykrycie działań opozycji i to nie przez dzień, dwa, trzy dni czy tydzień, ale nawet przez kilka tygodni. Prawdopodobieństwo, że w czasie rekonstrukcyjnego wzmożenia jakiś minister usłyszy trudne pytanie o swoje dotychczasowe dokonania, a raczej o brak tych dokonań jest mniejsze niż to, że ja przestanę pić piwo.
Oczywiście, dziennikarze przygotują materiały rozliczające ministrów, którzy ministrami być przestali, ale zrobią to już po ty…

Lewicy zostały już tylko happeningi

Posłowie Lewicy postanowili podczas zaprzysiężenia Andrzeja Dudy na II kadencję pościć oko do osób, które za cel w życiu obrały ostentację w manifestowaniu swojej homoseksualności i przyszli na uroczystość z tęczowymi flagami. W kategoriach poważnej polityki i pokazywania, że jest się w parlamencie dla rozwiązywania realnych problemów dzisiejsza akcja kompletnie się nie mieści. Normalni ludzie machną na to ręką, a i dla środowisk skrajnych nie będzie to miało żadnego znaczenia w poprawie komfortu życia codziennego.
Przez lata, gdy lewicy nie było w Sejmie słyszałem, jak bardzo środowisko to jest tam potrzebne i jak wiele problemów rozwiąże, gdy tylko kilka osób przeczołga się przez pięcioprocentowy próg wyborczy. Rzecz jasna, deklaracje te zwykle okraszone były komentarzem, że w przeciwieństwie do prawicowej Platformy Obywatelskiej, która przecież niczym nie różni się od Prawa i Sprawiedliwości.
Lewica jest w Sejmie z powrotem już niemal rok, a ja choć zaczynam i kończę dzień na oriento…

Godnościowym nabzdyczeniem nie wygramy wyborów

Aby zwieńczenie parlamentarnej kadencji 2019-2023 było inne niż poprzedniej i aby inne dla opozycji było rozstrzygnięcie wyborów prezydenckich w 2025 roku, jej przedstawiciele, ale także (a może zwłaszcza) jej wyborcy powinni porzucić misję nauczania zwolenników Prawa i Sprawiedliwości czy osób dziś politycznie neutralnych. Nikt bowiem nie lubi, gdy mu się mówi, że źle myśli czy źle czuje albo brak mu zdolności do samodzielnego podejmowania decyzji.
Politycy opozycji i jej zwolennicy muszą wyciągnąć wiele lekcji z tego, że od wyborów prezydenckich w 2015 roku ponoszą porażkę za porażką, a jedynie wybory samorządowe w 2018 roku były jasnym punktem na politycznym niebie, które jednakże nie zadziałały jak katalizator. Postawą godnościową i moralną wyższością przegraliśmy wiele, a mogliśmy wygrać równie dużo. Mało tego – taką samą postawą osiem razy z rzędu wybory przegrywało PiS. Zaczęło wygrywać, gdy zrozumiało, że dla ludzi konkretna oferta jest o wiele ważniejsza niż samo tylko poczuci…