Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2012

Pedofil działa jawnie i bezkarnie, bo jest księdzem

Kiedy media opublikowały zdjęcia z salezjańskiego gimnazjum, w którym nastolatkowie chodząc na czworaka przed księdzem nawiązują z nim kontakt dotykowy, było dla mnie jasne, że to co widzę jest pedofilią. Ze zdumieniem przyjąłem do wiadomości pobłażliwość zarówno rodziców dzieci, które w akcie poddaństwa klęczały przed księdzem, jak i polityków, którzy potrafią oburzać się z błahych powodów. Z niedowierzaniem słuchałem ludzi, którzy nie widzieli podtekstu seksualnego.
Motyw seksualny był dla mnie oczywisty, ponieważ, gdy sam byłem w gimnazjum, koleżanki z klasy były obiektem moich seksualnych pragnień. Gdy mamy do czynienia ze znaczną różnicą wieku oraz relacją nauczyciel – uczeń, śmiało można uznać zachowanie osoby dorosłej za przejaw dewiacji. Nie dziwi mnie lekceważące podejście duchownych do całej sprawy. Księża bowiem znani są z udawania, że nie widzą, z zamiatania pod dywan spraw niewygodnych. Dziwi zachowanie rodziców pokrzywdzonych nastolatków, którzy uważają pedofilskie wybryk…

Upadek na dno i droga na powierzchnię

Maj – czerwiec 2010.
Matura. Pierwszy w życiu naprawdę poważny egzamin – pisemny język polski. Od zawsze miałem przekonanie, że to nie będzie bardzo trudny egzamin. Moje obawy wynikały raczej z tego, że nauczycielka przez trzy długie lata liceum pragnęła mi wmówić, że w tym przedmiocie jestem absolutnym kretynem, niźli z realnego braku niezbędnej wiedzy. Poszło gładko. Już w momencie, gdy zamknąłem maturalny arkusz i sięgnąłem do kieszeni marynarki po telefon celem go włączenia, wiedziałem, że jest dobrze. Byłem spokojny i wyraźnie zadowolony. Wynik 66% był o co najmniej 25% lepszy niż się spodziewałem, gdy słyszałem opinię polonistki.
Pisemny język angielski. Tu od początku miałem mieszane wrażenia. Z jednej strony wspaniała nauczycielka – jak to się dawniej mówiło – nauczycielka z powołania. Z drugiej zaś strony ja – facet pogubiony w licealnej rzeczywistości, zamknięty w sobie, niewierzący we własne umiejętności, podejrzewający siebie samego o brak jakiegokolwiek pozytywnego potencj…

Studia tak, ale za rok

Szybko okazało się, że na politologi nie ma wolnych miejsc. Trudno się dziwić, gdyż było już bardzo późno. Pozostały dwie opcje: poczekać rok, albo w tym sezonie studiować cokolwiek, a w przyszłym roku zacząć od nowa, już na politologi. Siedzenie w domu nie jest dobrym wyjściem więc przez chwilę myślałem o studiowaniu czegokolwiek. Ostatecznie jednak w tym roku będzie pauza.
Radość ze zdanej matury miesza się z irytacją, że muszę poczekać rok zanim zacznę studia. Fajnie byłoby mieć jakąś pracę, wtedy czas szybciej mija, ale nie ma na to perspektyw ponieważ mieszkam na zadupiu, a poza tym jestem niepełnosprawny fizycznie.
Jakiś czas temu kupiłem kilka książek, których nie miałem czasu przeczytać, bo musiałem przygotowywać się do matury z matematyki. Może warto przeczytać.

Zdałem maturę

O 8.10 z łóżka wyrywa mnie dźwięk telefonu, ale nie zdążę odebrać, bo telefonu nie mam pod ręką. Dosięgam telefonu kilka chwil później. Patrzę na wyświetlacz i już wiem, że to dzwonili z liceum. Natychmiast oddzwaniam. Głos w słuchawce mówi, że zdałem maturę, że jako jedyny z piszących 21 sierpnia poprawiłem matematykę. Dowiaduję się, że zdobyłem czterdzieści procent. Gratulują mi. Wysyłam SMS-y do tych znajomych z klasy, którzy mimo upływu czasu nie zerwali ze mną kontaktu i trzymali kciuki.
Czuję ulgę. Język polski, wiedzę o społeczeństwie, język angielski – pisemne oraz polski i angielski – ustne – zdałem w pierwszym terminie, czyli w maju 2010. Zdanie matury z matematyki zajęło mi dwa lata, ale dzisiaj nie ma to już żadnego znaczenia. Jestem szczęśliwy, że nie poddałem się i poradziłem sobie z największym dla mnie wyzwaniem ostatnich lat. Zawdzięczam to sobie, ale nie zapominam że warto mieć w sobie pokorę.
Teraz nareszcie czas na nowy etap. Mam niewiele czasu, by załatwić wszystki…