Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2021

Wszyscy spychają Platformę w lewo, bo wiedzą, że ta formacja nie ma tam czego szukać

Jedną z przyczyn tego, że współpraca formacji opozycyjnych w obecnym Sejmie rodzi się bardzo powoli i w wielkich bólach jest to, że wszyscy Polskie Stronnictwo Ludowe i Polska 2050 Szymona Hołowni koncentrują się na tym, aby partię Borysa Budki zepchnąć maksymalnie w lewą stronę sceny i niejako zmusić do trwałego sklejenia się ze środowiskiem, którego liderem Włodzimierz Czarzasty. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że Władysław Kosiniak Kamysz i Szymon Hołownia doskonale wiedzą, że Platforma Obywatelska na lewej stronie to projekt na najwyżej kilkanaście procent głosów przy urnach wyborczych. Cała reszta, czyli szerokie centrum na 30-40% głosów, które naprawdę decyduje o kształcie sceny politycznej zostanie dla nich. Lewica, jakkolwiek się nazywała, nazywa i nazywać się będzie, nie wygra wyborów parlamentarnych w naszym kraju przez wiele następnych lat. Nie dajmy się zwieźć narracji tzw. liberalnych mediów o nadciągającej lewicowej rewolucji i to napędzanej przez wyborcze preferencj

Andrzej Duda „przyklepie” koniec RPO

Po tym jak dziś rano komunistyczny prokurator Stanisław Piotrowicz zasiadający w Trybunale Konstytucyjnym Julii Przyłębskiej wykonał nakazane dawno temu w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości „uciszenie” Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, którego obecna władza nazywa lewakiem i choć nie wiadomo, co to dokładnie oznacza, ma to być synonim kogoś najgorszego, kto powinien zapaść się pod ziemię, środowisko polityczne Jarosława Kaczyńskiego przechodzi do dalszej ofensywy mającej na celu zaoranie ostatniego zabezpieczenia zwykłych obywateli przed szkodliwymi działaniami władzy (każdej władzy). Dzisiejszy „wyrok” warzywniaka Przyłębskiej został błyskawicznie opublikowany w Dzienniku Ustaw, a to oznacza, że już obowiązuje.   Z nieoficjalnych informacji wynika, że jeśli opozycyjna większość w Senacie nie poprze na Rzecznika Praw Obywatelskich posła PiS Bartłomieja Wróblewskiego, na podstawie przygotowanej przez partię rządzącą i przepchniętej przez Sejm nowej ustawy o RPO, pełniącego obow

Donald Tusk przestał znosić smoleńskie połajanki – o 11 lat za późno

Nie mówiłem wcześniej tego publicznie. Prezydent Lech Kaczyński w rozmowie ze mną w cztery oczy po tzw. incydencie gruzińskim, kiedy pilot odmówił mu lądowania, podkreślał, że kiedy sam będzie latał samolotem rządowym, sam będzie podejmował decyzje, bo jest zwierzchnikiem sił zbrojnych - powiedział w rozmowie z TVN24 były premier Donald Tusk. Ta wypowiedź Donalda Tuska jest – moim zdaniem – pierwszą jego istotną wypowiedzią od czasu, gdy pod koniec 2019 roku przekazywał opinii publicznej, że nie wystartuje w zaplanowanych na kolejny rok wyborach prezydenckich. Bardzo się cieszę, że były lider Platformy Obywatelskiej zrezygnował z godnościowego stania pod pręgierzem insynuacji i oskarżeń przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. Szkoda, że potrzebował na to aż jedenastu lat. Katastrofa smoleńska tchnęła drugie życie w formację polityczną Jarosława Kaczyńskiego. Oskarżenia o to, że wypadek ten był wynikiem zamachu, utorowały zaś temu środowisku drogę do władzy. Stało się tak, ponieważ ud

Rada Gabinetowa tylko pogłębiła kryzys Andrzeja Dudy

Zwołane nagle posiedzenie rządu pod przewodnictwem głowy państwa miało być odpowiedzią Pałacu Prezydenckiego na żarty z Andrzeja Dudy o tym, że z królem Jordanii rozmawiał przez niepodłączony telefon. Drwiny musiały go bardzo zaboleć i chyba przestraszył się, że będzie postrzegany jako półgłówek przez cztery lata, które zostały mu do wyprowadzki z Krakowskiego Przedmieścia. Problem polega na tym, że prezydent podczas Rady Gabinetowej dowiedział się tego, czego miliony Polaków dowiadują się codziennie, gdy włączają telewizory. Słowem – został przez premiera i ministrów potraktowany chłodno i lekceważąco. Wiedząc to, jeszcze komiczniej patrzy się na zapowiedź tego wydarzenia, które otoczenie Andrzeja Dudy próbowało „sprzedać” opinii publicznej co najmniej jak decyzję o organizacji w naszym kraju futbolowych Mistrzostw Świata. Problem jest jednak znacznie głębszy. Coraz głośniejsze są bowiem doniesienia o narastającej frustracji Andrzeja Dudy, który choć mógłby w II kadencji zyskać na zna

Andrzej Duda zauważył pandemię w Polsce – po trzynastu miesiącach

Rzecznik głowy państwa Błażej Spychalski poinformował dziś przed południem, że prezydent Andrzej Duda zwołał na jutro, na 9:30 posiedzenie Rady Gabinetowej poświęcone walce z pandemią Covid-19. Rada Gabinetowa to inaczej mówiąc posiedzenie Rady Ministrów pod przewodnictwem prezydenta. Fascynujące, że wystarczyło trzynaście miesięcy, aby najwyższy przedstawiciel władz naszego kraju zauważył problem, z którym każdy z nas musi borykać się i końca tej nadzwyczajnej sytuacji nie widać, skoro dziś odnotowano rekordowe 954 zgony, a zaledwie w ubiegłym tygodniu liczba dziennych zakażeń przekroczyła 35.000 osób. Wszystko to i tak jest zaledwie wierzchołkiem problemu, ponieważ w Polsce – niezmiennie – wykonuje się testy jedynie osobom ujawniającym objawy zakażenia, co oznacza, że kilkukrotnie więcej osób zakaża oraz choruje, ale nie są ujmowani w statystykach dopóki nie trafią do szpitala. Nie chce mi się wierzyć, że powodem nagłego uaktywnienia się mieszkańca Pałacu Prezydenckiego jest fakt,

PiS wystawiło Niedzielskiego do kontrowania propozycji Platformy, a ten ośmieszył się

 Można Platformę Obywatelską lubić lub nie, ale jedno powinni przyznać wszyscy: Jej dzisiejsze propozycje dotyczące systemu ochrony zdrowia są do bólu merytoryczne, a polityki tam jak – nomen omen – na lekarstwo. Nic więc dziwnego, że państwo z Polski 2050, Lewicy czy Polskiego Stronnictwa Ludowego postanowili udawać, że tego eventu nie było. Po co przyznawać rację konkurentom? Prawo i Sprawiedliwość rzuciło zaś swoje trollowskie siły do mediów społecznościowych, a ci mieli za zadanie ośmieszyć propozycje największej partii opozycyjnej hasztagiem z „PO”. Reakcja publiczności zdaje się być jednak zgoła inna niż oczekiwano na Nowogrodzkiej, ponieważ hasło „PO przez osiem lat…” przestało działać jako usprawiedliwienie patologii i niekompetencji ekipy rządzącej obecnie. Wiele wskazuje na to, że właśnie dlatego późnym popołudniem na konferencję prasową do Kancelarii Premiera wysłano ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Przytomny człowiek miał prawo oczekiwać, że biorąc pod uwagę powagę sy

Niech rząd weźmie pomysły PO i wdroży jako własne

Sytuacja jest dramatyczna i wymaga niestandardowych zachować. Politycy Platformy Obywatelskiej doskonale zdają sobie z tego sprawę i dlatego przewodniczący Borys Budka nie będzie upominał się o prawa autorskie do zaproponowanych dziś rozwiązań zmierzających do wyjścia z pandemicznego kryzysu. Niech rząd te pomysły weźmie i wprowadzi jako własne, bo ludziom trzeba pomóc. Dzisiejszy event największej partii opozycyjnej stanowi doskonałą odpowiedź na informacje ujawnione ostatnio przez byłego marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który zwierzył się dziennikarzom, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie testował Polaków wracających do naszego kraju z Wielkiej Brytanii na Boże Narodzenie, ponieważ bał się hejtu. To z kolei każe mieć pewność, co do przesłanek za tym, aby kościoły pozostawały otwarte, choć nikt tam nie respektuje przestrzegania zasad, a zamknięto restauratorów, fryzjerów i gabinety odnowy, choć ich właściciele chcieli i byli w stanie prowadzić działalność z poszanowaniem pa

Plan Platformy Obywatelskiej dla leczących i wymagających pomocy lekarskiej

Największa partia opozycyjna szybko zareagowała na kolejną odsłonę pandemicznego dramatu w naszym kraju. Dane są jednoznaczne – Covid-19 zabrał Polsce już ponad 50 tysięcy ludzkich istnień, a Polska jest także liderem tragicznego zestawienia zgonów nie mających nic wspólnego z koronawirusem, ale będących pokłosiem niewydolności systemu ochrony zdrowia oraz chaosu potęgowanego przez niekompetentnych rządzących. W Polsce wskaźnik zgonów, których można było uniknąć lepiej planując działania, wynosi aż 23,5%. Plan Platformy Obywatelskiej na uzdrowienie sytuacji zakłada: bilans zdrowia Polaków po Covid-19; stworzenie sieci stu szpitali, które będą bez limitu leczyć zdiagnozowane choroby. Powstanie fundusz naprawy zdrowia Polaków wysokości 100 mld zł. Pieniądze będą pochodzić z: Unii Europejskiej (w ramach Krajowego Planu Odbudowy); Narodowego Banku Polskiego; dywident spółek Skarbu Państwa; likwidacji zbędnych kosztów budżetu państwa (m.in. CPK, TVP, finansowanie Rydzyka). Jak poradzić sobi

Pawłowska może zaszkodzić Gowinowi na tyle, że opozycja nie zdoła osłabić Kaczyńskiego

Nie jest tajemnicą, że politycy opozycji (głównie Platformy Obywatelskiej) ciągle próbują znaleźć wyłom w skłóconej wewnętrznie i nieufnej sobie nawzajem Zjednoczonej Prawicy. Przewodniczący Borys Budka już nie raz w ostatnich miesiącach pomagał Jarosławowi Gowinowi przetrwać polityczną ofensywę prezesa PiS przeciwko niemu i robił to całkiem sprawnie. Przejście Moniki Pawłowskiej z Lewicy do Porozumienia jest sporym policzkiem dla opozycji (Lewica słania się na nogach) i bardzo zepsuło kontakty polityków z tych środowisk z Jarosławem Gowinem – poziom nieufności radykalnie wzrósł i wyeksponował wątpliwości co do sensu całego przedsięwzięcia. W samym ugrupowaniu Gowina też powstał ferment, ponieważ Gowin i jego zwolennicy potrafią usłyszeć krzyk zarodków mrożonych w azocie, a była wiceszefowa klubu Lewicy jest zwolenniczką aborcji na życzenie. Tę sytuację skrzętnie wykorzystuje nie tylko doszczętnie skompromitowany Adam Bielan, ale także znacznie potężniejszy od niego Zbigniew Ziobro, a

Kaczyński modli się o porażkę Warchoła w Rzeszowie

Wizja zwycięstwa człowieka Zbigniewa Ziobry w przedterminowych wyborach na prezydenta stolicy Podkarpacia spędza sen z powiek prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli bowiem Marcin Warchoł zostanie prezydentem Rzeszowa, może to uruchomić niezwykle groźną dynamikę, której Jarosław Kaczyński zawsze panicznie się obawiał – środowiska wrogiego wobec PiS, które jednocześnie dysponuje olbrzymimi pieniędzmi oraz hakami na polityków PiS. Pieniądze Ziobro ma z państwowych spółek oraz z Funduszu Sprawiedliwości, haki ma z prokuratury. Rzeszów, a wkrótce potem pewnie całe Podkarpacie może być świetną trampoliną do krajowej polityki na własnych zasadach. Za Ziobrą przemawia też biologia – czas Kaczyńskiego dobiega końca. Dla opozycji nie przejęcie Rzeszowa będzie po prostu porażką i jedną z wielu lekcji polityki. Błąd popełniają ci, którzy mówią, że przedterminowe wybory w stolicy Podkarpacia to dla opozycji sprawdzian - być albo nie być przed wyborami w cyklu 2023-2025. Tak jak opozycyjna Warszaw

Rząd wcale nie musiał tracić wiarygodności w walce z pandemią

Ulubionym argumentem polityków Prawa i Sprawiedliwości w kontrze do zarzutów o pandemiczny chaos w naszym kraju jest to, że z pandemią walczy cały świat i nikt nie potrafił jej przewidzieć. Argument to bałamutny jak wiele erystycznych chwytów stosowanych przez uczniów Adama Bielana. Nikt bowiem nie ma do rządu pretensji o nieprzewidzenie pandemii. Rok po wprowadzeniu w Polsce nadzwyczajnych restrykcji związanych z COVID-19 mamy trzecią falę zakażeń i zgonów, która może być potworniejsza od dwóch poprzednich a wcale nie można mieć przekonania, że tym razem jesteśmy dobrze przygotowani do walki z tą zarazą. Rząd wcale nie musiał tracić wiarygodności w tej nadzwyczajnej sytuacji. Wystarczyło nie bredzić, że noszenie masek nie ma sensu (ówczesny minister zdrowia Szumowski) i nie opowiadać o zasłanianiu ust biustonoszem i wkładaniu lodu do majtek (ówczesny szef GIS Pinkas). Wystarczyło wyznaczyć jasne kryteria zwiększania oraz zmniejszania restrykcji i trzymać się ich oraz nie wprowadzać zm

Partyjne imprezy rządu mają przykryć pandemiczną katastrofę

Ponad 27 tysięcy nowych zakażeń dziennie, zamknięte obiekty handlowo-usługowe w całym kraju, szpitale na granicy wydolności, braki kadrowe personelu medycznego, żółwie tempo szczepień, przewlekające się problemy osób prowadzących własne działalności i pusta państwowa kasa w kontekście uchronienia ich przed bankructwem. To nasz kraj 18 marca 2021 roku. Nic to jednak wobec najpilniejszej z pilnych potrzeb obecnego rządu oraz jego parlamentarnego i samorządowego zaplecza – tą potrzebą jest przykrycie tego wszystkiego, co zawarłem powyżej. Oto bowiem przygotowania do zdefraudowania setek miliardów złotych w ramach unijnego Funduszu Odbudowy weszły w Prawie i Sprawiedliwości w jedną z kluczowych faz – propagandową. Wszystko to pomimo iż Sejm ciągle nie ratyfikował brukselskich postanowień, ponieważ Jarosław Kaczyński nie ma większości a rozmowami z opozycją brzydzi się, uważa je za upokorzenie i są dla niego ostatecznością. 20 marca pierwsza z planowanych kilku wielkich partyjnych imprez ob

Konrad Fijołek kandydatem opozycji na prezydenta Rzeszowa

Borys Budka dopiął swego: Jest wspólny kandydat sejmowej opozycji w przedterminowych wyborach na prezydenta stolicy Podkarpacia. Kandydatem został Konrad Fijołek, od lat związany z rzeszowskim samorządem terytorialnym. Jest popierany przez Koalicję Obywatelską, Polskę 2050 Szymona Hołowni, Lewicę oraz Polskie Stronnictwo Ludowe. Tak szerokie spektrum poparcia dla jednego kandydata to już sukces. Po pierwsze dlatego, że w polskich warunkach zdarza się to niezwykle rzadko a po drugie dlatego, że jest to czytelna kontra wobec podziałów wewnątrz Zjednoczonej Prawicy, która ma w tych wyborach dwoje kandydatów – kandydatkę PiS oraz kandydata Solidarnej Polski. Kampania w Rzeszowie będzie dla kandydata opozycji tak samo trudna, jak dla kandydata Prawa i Sprawiedliwości wyborczy bój o Warszawę. Partie polityczne mają być zapleczem kandydata ale nie tłem a czynnikiem aktywnym. Reszta w rękach samego Konrada Fijołka – to on jest głównym architektem własnej kampanii. Nie jest to kandydat przez

Kapitulacja SLD przed Kaczyńskim

Prawo i Sprawiedliwość odzyskało sejmową większość, którą straciło po tym, gdy Zbigniew Ziobro zbuntował się przeciwko poparciu unijnego Funduszu Odbudowy. Stało się tak dzięki deklaracji lidera Lewicy Włodzimierza Czarzastego, który ogłosił, że jego środowisko bezwarunkowo zapewni partii rządzącej większość. Stało się tak mimo iż nikt z opozycji nie wie, na co rząd chce przeznaczyć te pieniądze, ponieważ planu na wykorzystanie tych środków nie przedstawiono w sposób ostateczny i wiarygodny. Dziwię się postawie Lewicy. Dziwię się, ponieważ jest to partia, która miała ogromny wpływ na wprowadzanie Polski do Unii Europejskiej. Postawa Lewicy dziwi mnie również dlatego, że Prawo i Sprawiedliwość już niejednokrotnie defraudowało publiczne pieniądze na rzecz własnego partyjnego funduszu wyborczego, wspierając te samorządy, w których PiS ma wysokie poparcie i głodząc te, w których środowisko Jarosława Kaczyńskiego nie miało czego szukać. Czy zapomnieli już o lataniu po kraju z tekturowymi c

Politycy opozycji podejrzewają Kaczyńskiego o plan na wcześniejsze wybory

Choć nie ma takiej formacji, dla której wcześniejsze wybory parlamentarne nie są dużym ryzykiem, już sam fakt, że opozycja nie chce na nie czekać z założonymi rękami, dobrze świadczy o jej przedstawicielach. Politycy opozycji słusznie bowiem uznali, że podniesienie kwoty wolnej od podatku oraz emerytura bez daniny publicznej to bardzo atrakcyjne prezenty wyborcze. Słusznie uważają, że plan na przyspieszone wybory parlamentarne może mieć sens, skoro to głównie elektorat PiS otrzyma w listopadzie czternastą emeryturę a w międzyczasie nastroje społeczne poprawią się, ponieważ znacząca będzie część społeczeństwa już zaszczepiona przeciwko Covid-19. Pochwalić należy opozycję również za rozumienie, że aby odebranie Jarosławowi Kaczyńskiemu władzy stało się bardziej realne, trzeba spróbować powołać gabinet tymczasowy, który zmiecie ze stanowisk marszałek Sejmu Elżbietę Witek i prezesa TVP Jacka Kurskiego. Kamysz premierem a Gowin marszałkiem Sejmu? Personalia są wtórne wobec głównych zamierze

Polacy mają szansę skorzystać na przedłużających się kłopotach PiS

 Prezydencka reelekcja Andrzeja Dudy w II turze głosowania była początkiem ogromnych kłopotów Prawa i Sprawiedliwości, których końca nie widać mimo iż od wyborów prezydenckich minęło ponad pół roku. Dotychczas kłopoty Jarosława Kaczyńskiego były korzystne jedynie dla działaczy PiS oraz ich rodzin a także dla działaczy i rodzin ludzi Solidarnej Polski i Porozumienia. Zasada była prosta – im bardziej gęsta atmosfera w Zjednoczonej Prawicy i im bardziej krucha sejmowa większość, bo jedni posłowie wynoszą newsy do mediów a inni nagle zaczynają czuć dyskomfort stojąc przed lustrem przy okazji mycia zębów, tym większa polityczna korupcja za pieniądze podatników. Wszak i głosowań jest sporo, i wstydliwych tajemnic nie mało. Teraz jest jednak szansa, aby skorzystali wszyscy a nie tylko ci, którzy mają odpowiednią legitymację lub towarzyskie koneksje. Oto bowiem z medialnych przecieków wynika, że 20 marca Prawo i Sprawiedliwość ogłosi zamiar wprowadzenia kwoty wolnej od podatku na poziomie trzy

Platforma Obywatelska nie obiecuje gruszek na wierzbie

To, co pierwsze rzuciło się w oczy (a właściwie w uszy), gdy oglądałem dzisiejszy event Platformy Obywatelskiej poświęcony gospodarce i rynkowi pracy, to rzetelna diagnoza sytuacji i propozycje rozwiązań, które trafiają w sedno dzisiejszych problemów pracodawców, pracowników i wspólnot lokalnych. Politycy PO doskonale zdają sobie sprawę, że Polacy dzielą się na tych, którzy w głębokim poważaniu mają wielkomocarstwowe plany Mateusza Morawieckiego, które służą tworzeniu sztucznych posad dla ludzi władzy i na tych, którzy są tymi bajkami władzy najzwyczajniej w świecie zmęczeni. Dlatego też w propozycjach gospodarczych największej partii opozycyjnej nie znajdziecie ani słowa o milionie samochodów elektrycznych, przekopie Mierzei Wiślanej, budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego, czy posadzeniu pół miliarda drzew w pół roku. To są brednie, to jest wyrzucanie w błoto pieniędzy podatników, to jest robienie z ludzi idiotów – nie to jest kluczowe dla ludzi prowadzących działalność gospodarcz

Recepta na kryzys [GOSPODARCZA OFENSYWA PLATFORMY]

Platforma Obywatelska idzie za ciosem. Po dobrze przyjętym evencie, na którym zaproponowano stworzenie koalicji 276 oraz bardzo umiejętnym rozbrojeniu bomby jaką dla PO zawsze był temat aborcji, przyszedł czas na kolejną ofensywę – tym razem w obszarze gospodarki i rynku pracy. Platforma chce oprzeć swój plan gospodarczy na szacunku, zaufaniu i wsparciu (to zgrabna kontra wobec tego, jak pracodawców i pracowników traktują obecnie rządzący naszym krajem). Z danych wynika, że w sierpniu 2020 r. liczba bezrobotnych do trzydziestego roku życia zwiększyła się o 23% w porównaniu z grudniem 2019 r. Platforma proponuje, aby pomoc państwa dla pracodawców, pracowników oraz jednostek samorządu terytorialnego oparta była o zasadę solidarności a nie uznaniowości, którą kieruje się Prawo i Sprawiedliwość. Oznacza to, że pomoc powinna dostać duża firma i mała firma, duża gmina i mała gmina a nie ta firma, która ma odpowiedni kod PKD albo ta wspólnota lokalna, w której władzę sprawują totumfaccy Jaro

Panika premiera, czyli kłamliwy słowotok na sejmowej mównicy

Reportaż „Kłamstwo vatowskie” wyemitowany 20 lutego przez TVN24 bardzo zabolał premiera. Mateusz Morawiecki postanowił spróbować zakrzyczeć przedstawione tam fakty, które ośmieszają i kompromitują jego samego, ale także jego parlamentarne zaplecze a idealnie nadaje się do tego sejmowa mównica – szczęśliwie to właśnie dziś rozpoczęło się posiedzenie Sejmu. Premier znalazł aż 30 minut na skomentowanie materiału „Superwizjera”. Jesteśmy chyba bardzo szczęśliwym krajem, skoro szef rządu ma czas na takie rzeczy w dobie pandemii, kryzysu gospodarczego, niewydolności systemu ochrony zdrowia i z trudem lepionego systemu zdalnego nauczania. Cały wywód Morawieckiego był kłamliwy, ale nawet nie dlatego, że jest on patologicznym kłamcą i mitomanem (choć oczywiście jest). Kłamliwość jego dzisiejszego wywodu bierze się z wypaczenia tego, co pokazano w reportażu a potem to już poszło – prawda nie może utrudniać dążenia do celu. Reportaż TVN24 nie jest bowiem o tym, o ile zmniejszyła się luka w poda

Kadrowe transfery już szkodzą Hołowni a to dopiero początek

To, co miało być atutem projektu politycznego, zaczyna być dla niego kamieniem u szyi. Lider partii swojego imienia i nazwiska był dziś rano gościem Konrada Piaseckiego w TVN24 i nie sposób tej medialnej aktywności uznać za pozytywną dla niedawnego kandydata na głowę państwa. Ponieważ Szymon Hołownia nie był w stanie zająć klarownego stanowiska na temat aborcji oraz wiarygodnie wytłumaczyć, dlaczego jego posłanki i senator na każdy temat mają różne zdania, a także wił się jak piskorz pytany o in vitro , ciężko oprzeć się przekonaniu, iż u podstaw powstania jego partii leżało przekonaniu o rychłym końcu Platformy Obywatelskiej a skoro na horyzoncie tego końca nie widać, nie widać też planu Hołowni na dalsze funkcjonowanie w przestrzeni politycznej. Były publicysta katolicki nie jest pierwszym, który chciał coś zbudować na gruzach największej partii opozycyjnej. Wygląda również na to, iż zaskoczyło Hołownię jednoznaczne stanowisko na temat aborcji zajęte przez formację Borysa Budki oraz

Kaczyński przyznał, że jego środowisko przegrało w temacie aborcji

Na zamkniętym spotkaniu liderów Zjednoczonej Prawicy Jarosław Kaczyński przyznał, że społeczna reakcja na wyrok Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej zaostrzający prawo aborcyjne zaskoczył go, ponieważ w swoich analizach nie brał pod uwagę takiego rozwoju wypadków. Innymi słowy, prezes Prawa i Sprawiedliwości wie, że jego partia bardzo dużo straciła na tej antyaborcyjnej krucjacie. To, co najbardziej przestraszyło prezesa PiS to ani nie mnogość protestów przeciwko decyzji atrapy TK, ani nawet frekwencja na poszczególnych zgromadzeniach. Jarosław Kaczyński najbardziej zaniepokojony jest obywatelską aktywnością młodych ludzi – wie, że w dużej mierze to właśnie oni kiedyś dali władzę jego partii i rozumie, że teraz ci sami ludzie mogą mu ją odebrać. Kaczyński nie musiał bać się manifestacji organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji, ponieważ udział w zgromadzeniach brały głównie osoby w wieku 60+. Jakkolwiek fatalnie to zabrzmi, średnia wieku uczestników manifestacji KOD-u nie

Ludowcy niweczą starania lidera Platformy o wspólnego kandydata opozycji dla Rzeszowa

Szef rzeszowskiej spółdzielni mieszkaniowej Edward Słupek został ogłoszony kandydatem Polskiego Stronnictwa Ludowego w wyborach na prezydenta stolicy Podkarpacia, które muszą odbyć się, ponieważ ze stanowiska zrezygnował dotychczasowy prezydent Tadeusz Ferenc. Decyzja ludowców zdaje się przekreślać szanse na wspólnego kandydata opozycji w wyborach, które odbędą się w wieloletnim bastionie Prawa i Sprawiedliwości. Wiem, że przewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka podjął wysiłek na rzecz jedności środowisk opozycyjnych, ponieważ tylko wtedy byłaby jakakolwiek szansa, aby Rzeszów nie trafił w ręce Marcina Warchoła z Solidarnej Polski, którego na to stanowisko namaścił ustępujący gospodarz miasta. Nie wiem, kim jest Edward Słupek, nie wiem jaką potęgą w Rzeszowie może być prezes spółdzielni mieszkaniowej i nie mam zamiaru w żaden sposób dyskredytować go. Wiem jednak, że wybory na prezydenta Rzeszowa są dla opozycji sprawdzianem politycznej sprawności, roztropności i skutecznoś

Platforma ws. aborcji nie skręciła w lewo

Największa partia opozycyjna w naszym kraju dołączyła do standardu europejskiej centroprawicy. „Kompromis” zniszczony przez Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej był zamykaniem oczu na aborcyjne podziemie w kraju oraz na turystykę aborcyjną Polek do krajów ościennych. Reakcja Prawa i Sprawiedliwości jest zgodna ze wszelkimi przewidywaniami – również reakcja rządowej telewizji nikogo nie zaskoczyła. Propaganda rządzącego obozu otrzyma kolejny „dowód”, że PO jest tak naprawdę partią „lewacką”, dążącą do antychrześcijańskiej rewolucji kulturowej w Polsce. Słowo „dowód” nie bez powodu należy wziąć w cudzysłów – stanowisko PO to nie żadne „lewactwo”, ale główny nurt europejskiej centroprawicy. Większość partii z Europejskiej Partii Ludowej, z którymi PO zasiada w jednej frakcji w Parlamencie Europejskim, zgadza się, że w tak intymnej i budzącej kontrowersje kwestii państwo nie może narzucać jednego systemu wartości, musi pozostawić wybór kobiecie. Platforma wcale nie mówi – jak liderk

Budka rozbroił bombę

Platforma Obywatelska zawsze była tą partią polityczną, która była najbardziej narażona na rozpad w sytuacji jednoznacznego stanowiska na temat przerywania ciąży. Chcąc wygrywać wybory, partia musi być możliwie szeroka – mieć w swoich szeregach ludzi o różnych poglądach i wrażliwościach. Ugrupowanie nieskazitelne ideowo, nie zmącone wewnętrznym sporem i koncentrujące się na swej jednoznaczności to w polskich warunkach przepis na zdobycie w wyborach ok. 4% głosów. Tyle zdobyła w 2015 roku Partia Razem, dla której ważniejsze od politycznego pragmatyzmu i możliwości wpływu na rzeczywistość było (i chyba jest nadal) wystawianie świadectw lewicowej czystości. Skończyło się tym, że Zandberg musiał iść na kolanach do Czarzastego i błagać go o miejsca na listach wyborczych Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ponieważ poparcie dla partii Zandberga w międzyczasie spadło z okolic czterech procent na 1,2% a to mniej niż błąd statystyczny, którym obarczone są badania preferencji wyborczych. Wydaje si

Platforma proponuje nową umowę społeczną ws. aborcji

Wczorajsze obrady Zarządu Krajowego Platformy Obywatelskiej były burzliwe i trwały wiele godzin, ale udało się przygotować jednolite i sensowne stanowisko największej partii opozycyjnej ws. aborcji. Platforma chce, aby w centrum tematu był wybór kobiety w relacjach z lekarzem prowadzącym jej ciążę – to oznacza, że opowiada się za liberalizacją prawa aborcyjnego wobec tego, co jest dziś, po decyzji Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej – przywrócenie trzech przesłanek do terminacji ciąży znanych z rozwiązania przyjętego w 1993 roku oraz dopuszczenie czwartej przesłanki – przerwania ciąży do dwunastego tygodnia, ale po spełnieniu szeregu dodatkowych warunków. Jest to zatem rozwiązanie znacznie bardziej liberalne niż dotychczasowe rozwiązania, ale nie jest to aborcja na życzenie proponowana przez środowiska lewicowe. Platforma proponuje pakiet rozwiązań, w których skład wchodzą: - dostęp do bezpłatnych badań prenatalnych; - bezpłatną antykoncepcję; - antykoncepcja awaryjna bez rece

Po spotkaniu opozycji ws. wolności mediów

Spotkanie odbyło się dziś w Sejmie, trwało ok. półtorej godziny, wzięli w nim udział przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Lewicy, Polski 2050 oraz Nowoczesnej, Inicjatywy Polskiej i Zielonych. Mimo zaproszenia, w spotkaniu nie uczestniczył Jarosław Gowin. W spotkaniu uczestniczyli nie tylko przedstawiciele ugrupowań politycznych, ale także eksperci ds. rynku medialnego oraz reklamowego zaproszeni przez nich. Dyskusja była dynamiczna i bardzo rzeczowa – nie było bicia piany i taniej egzaltacji a zatem nie był to czas stracony. Na spotkaniu kolejny raz wybrzmiały argumenty znane już opinii publicznej, ale to dobrze, ponieważ merytorycznej wiedzy i przestrzegania przed zagrożeniami nigdy nie jest za wiele, jeśli może to ustrzec przed niepożądanymi zjawiskami. Ustalono, że zostanie stworzony międzyklubowy zespół, który będzie monitorował sytuację na rynku mediów w naszym kraju a także wypracuje rozwiązania prawne, które zostaną uchwalone, gdy w Sejmie

Oferta Budki dla Gowina i Hołowni

Trzeba przyznać, że Borys Budka idealnie wstrzelił się w temat i wykazał się refleksem. Oto bowiem już dziś rano zaproponował Jarosławowi Gowinowi i Szymonowi Hołowni udział w konsultacjach dotyczących zablokowania forsowanego przez Prawo i Sprawiedliwość podatku od reklam. Propozycja przewodniczącego Platformy Obywatelskiej jest bardzo zręczna. Z jednej strony proponuje współpracę gwieździe telewizyjnej Szymonowi Hołowni, który na czym jak na czym, ale na mediach się zna i składa ją dokładnie wtedy, gdy lider Polski2050 kłusuje w zbudowanym przez PO klubie parlamentarnym Koalicji Obywatelskiej. Były minister sprawiedliwości pokazuje w ten sposób, która sprawa jest dla niego naprawdę istotna i jak wyobraża sobie uprawianie polityki. Niezależnie od reakcji Hołowni, Budka już to wygrał. Z drugiej strony Budka umiejętnie wykorzystuje kryzys w relacjach partii Jarosława Gowina z Prawem i Sprawiedliwością oraz napięcia na linii Gowin – Kaczyński. Nie wiadomo co prawda, jakie plany ma Gowin,

Interesy polityków PiS z księdzem-pedofilem

Choć o tym, że ksiądz Andrzej Dymer wykorzystywał seksualnie dzieci szczecińscy biskupi wiedzą od 1995 roku, a ostatniego gwałtu, o którym wiadomo dopuścił się w 2000 roku, do dziś włos mu z głowy nie spadł a kolejni gospodarze szczecińskiej kurii bronili go przed świeckim i kościelnym wymiarem sprawiedliwości, bo „nie zarzyna się kury znoszącej złote jajka”. Sprawę opisuje portal OKOpress. W 2007 roku jego kariera zdawała się chylić ku upadkowi. Wtedy to ksiądz Andrzej Dymer był o krok od zakończenia swojej kościelnej kariery, gdy został oskarżony o seksualne wykorzystywanie nieletnich znajdujących się w schronisku młodzieżowym, które prowadził w latach 90-tych i trafił do domu księdza-emeryta. Sąd biskupi potwierdził jego winę a prokuratura wszczęła śledztwo. Proces księdza-pedofila toczył się aż do 2015 roku, ale arcybiskup Dzięga nie czekał na wyrok. Ksiądz Andrzej Dymer ma dar do pomnażania kościelnego majątku. Już ponad dekadę w imieniu metropolity Andrzeja Dzięgi prowadzi koście

Ludzie prezydenta też doją państwo

Nie było w dziejach naszego kraju mieszkańca prezydenckich apartamentów mniej znaczącego politycznie niż Andrzej Duda i jednocześnie bardziej pogodzonego a nawet chyba zadowolonego z roli uchwytu na długopis. Z tego punktu widzenia dekada 2015-2025 jest dla naszego kraju zupełnie stracona. Powinniśmy cieszyć się, że nad wejściem Polski do NATO oraz do Unii Europejskiej czuwał prezydent Aleksander Kwaśniewski. Prezydent Duda nie byłby bowiem władny do uzgodnienia czegokolwiek, dopilnowania realizacji, wywarcia nacisku na partnerów w spornych kwestiach. Etatowi doradcy prezydenta mają jednak klawe życie. Nie wiadomo na czym polega ich praca i za co ponoszą odpowiedzialność a zarabiają nawet 11 tysięcy złotych miesięcznie. Jak w odpowiedzi na pytania dziennikarzy przyznała Kancelaria Prezydenta – etatowi doradcy głowy państwa nie muszą nawet przychodzić do biura – wystarczy, że zajmą stanowisko na jakiś temat i poinformują Andrzeja Dudę o swoich opiniach. Żyć nie umierać – tym bardziej

Profesjonalizm, kompleksowa analiza, racjonalne pomysły

Przewodniczący PO Borys Budka i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski stanęli na wysokości zadania. W trwającym ok. 30 minut evencie zdążyli zawrzeć meritum oferty ich środowiska politycznego dla Polaków oraz dla środowisk opozycyjnych wobec władzy Prawa i Sprawiedliwości. Koalicja276 to pomysł na szybkie i sprawne uporanie się z problemami kraju, które nowa władza odziedziczy po rządach Prawa i Sprawiedliwości. Borys Budka i Rafał Trzaskowski przedstawili całościowy obraz rzeczywistości i posłużyli się przy tym danymi analityczni zewnętrznych ośrodków badawczych. Z danymi się nie dyskutuje – to twarde fakty. Obaj panowie zapowiedzieli przebudowę telewizji publicznej, powołanie nowej – zgodnej z zasadami niezawisłości - Krajowej Rady Sądownictwa oraz stworzenie nowego Trybunału Konstytucyjnego, odpolitycznienie prokuratury i Sądu Najwyższego. Ważniejsze jednak wydaje się zwrócenie uwagi na liczbę zgonów Polaków z powodu nieudolności rządzących i niewydolnością stworzonego przez nich prz

Wojna w partii Gowina – sejmowa większość wisi na włosku

Ludzie Jarosława Gowina zawiesili Adama Bielana w prawach członka partii Porozumienie, na co zwolennicy Bielana odpowiedzieli zawieszeniem Gowina i jego bliskich współpracowników. Przy okazji ktoś wymienił zamki w drzwiach do siedziby partii, ale na razie nie wiadomo, kto. Nie ma się z czego śmiać. Co prawda latem 2010 roku Adam Bielan ukradł loginy do strony internetowej i profili w mediach społecznościowych swojej poprzedniej partii – Polska Jest Najważniejsza - więc to dla niego nic nadzwyczajnego, ale – w odróżnieniu od PJN – Porozumienie nie jest kanapową partyjką kilku wyrzutków z Prawa i Sprawiedliwości a ważnym elementem obozu Zjednoczonej Prawicy, który ma w Sejmie jedynie pięć głosów przewagi nad opozycją. Sprawa jest poważna i Jarosław Gowin wie o tym najlepiej. Nikt przytomny nie może mieć bowiem wątpliwości, że Adam Bielan podjął drugą próbę rozbicia lub też przejęcia Porozumienia i jego anihilację w łonie PiS. Pierwszą – przy okazji kopertowego przekrętu Sasina – podjęł

Być albo nie być samorządów terytorialnych

O tym, że Prawo i Sprawiedliwość mając władzę centralną zrobi bardzo dużo, aby zaszkodzić samorządom terytorialnym, które w większości nie są rządzone przez ludzi tej partii, wiadomo było od zawsze, ponieważ partia Jarosława Kaczyńskiego nigdy nie ukrywała umiłowania do centralizowania państwa oraz związanej z nim władzy. Bardzo dobry wynik partii Jarosława Kaczyńskiego na poziomie sejmików województw (+83 mandaty w wyborach i jeszcze Kałuża) głównie dzięki fatalnemu wynikowi Polskiego Stronnictwa Ludowego, które straciło w sejmikach aż 87 mandatów, tylko rozbudziło apetyty polityków PiS dotyczące zaorania trzech dekad dorobku Polski wynikającego z przekazania obywatelom władzy nad ich najbliższym otoczeniem. W najnowszym wydaniu „Polityki” Marcin Kołodziejczyk przypomina styczniowy raport Pawła Swiniewicza i Jarosława Flisa na zlecenie Fundacji Batorego, z którego wynika, że gminy rządzone przez ludzi związanych z PiS dostały 10x więcej pieniędzy z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokaln