Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2021

11 obelg w 14 minut, czyli premier Morawiecki na sejmowej mównicy

Premier Mateusz Morawiecki zmarnował kolejną okazję, aby pokazać, że potrafi zachować się przyzwoicie. Przy okazji debaty nad stanem wyjątkowym na części województw lubelskiego i podlaskiego, szef rządu bez opamiętania miotał obelgami w kierunku politycznych oponentów. Morawiecki nienawidzi przedstawicieli opozycji Dotychczas wiadomo było na pewno, że przedstawicieli sejmowej opozycji szczerze nienawidzą Jarosław Kaczyński, Ryszard Terlecki i Marek Kuchciński. Po wczorajszym wystąpieniu premiera wiemy też, że jest w tym gronie Mateusz Morawiecki. Powiedzenie "modli się pod figurą, a diabła ma za skórą", idealnie pasuje do wczorajszego zachowania "złotego chłopca PiS". Szef rządu bowiem najpierw apelował do opozycji o zgodę i współpracę, aby po chwili określić jej przedstawicieli jako zdrajców i agentów obcych państw. Morawiecki rujnuje choćby cień szans na jakiekolwiek porozumienie z opozycją Dziś, w dniu próby, proszę Wysoką Izbę o wzniesienie się ponad podział

23% {-3) dla KO w najnowszym sondażu to katastrofa. Efekt powrotu Tuska zmarnowany

Nie da się gorzej wejść w nowy sezon polityczny. Po lipcowym przełomie nie ma już śladu.

Plagiaty, pobożne życzenia i aplikacja mobilna

Pierwszy polityczny event formacji Szymona Hołowni miał pokazać, że mimo powrotu Donalda Tuska na krajowe podwórko, Szymon Hołownia wciąż jest potrzebny i wciąż warto w niego inwestować. Czy to się udało? Cytując byłego prezydenta, „przypuszczam, że wątpię". I to mimo tego, że chciałbym być zbudowany przekazem płynącym z Pierwszego Kongresu. Hołownia jako standuper i kaznodzieja w jednym Niestety, ciężko słuchało się wystąpienia lidera Polski 2050. Trzeba przyznać, że Szymon Hołownia „lanie wody” opanował do perfekcji, ale to może robić na konferencjach prasowych – od poważnej imprezy politycznej należy oczekiwać poważnych treści. Zamiast udowadniania, że potrafi zjednać sobie uwagę publiki i mówić bez końca i na każdy temat oraz że ma o sobie bardzo wysokie mniemanie, mógł zaproponować rozwiązanie kilku problemów z kluczowych obszarów. Nie zrobił tego. Hołownia zapożyczył wiele pomysłów z programów innych partii i napiętnował je za to, że długo istnieją Osobisty lekarz dla każdeg

Powrót Tuska skomplikował Hołowni polityczne życie. Jaka przyszłość czeka Polskę 2050?

Nie ma wątpliwości, że przejęcie sterów w Platformie Obywatelskiej przez Donalda Tuska spowodowało, że Polaka 2050 Szymona Hołowni znalazła się na ostrym zakręcie. Przewidywanie rychłego końca tego projektu wydaje się dziś jednak zdecydowanie przedwczesne. Tusk wywrócił stolik, Hołownia musi na nowo zdefiniować swoje miejsce w polityce To, co odróżnia byłego premiera od dwóch poprzednich przewodniczących Platformy Obywatelskiej to fakt, że cieszy się on autentycznym wsparciem zarówno działaczy swojej partii, jak i jej zwolenników. Taka zmiana musiała więc spowodować korzystne dla największej partii opozycyjnej ruchy w poparciu mierzonym sondażami i to rzecz jasna kosztem formacji Szymona Hołowni, ponieważ przepływ sympatii jest znacznie łatwiejszy niż pozyskiwanie nowych wyborców. Spadek poparcia dla Polski 2050 nie powinien zatem nikogo dziwić. Czy Szymon Hołownia ma powody do niepokoju? To zależy, o co walczy Jeśli lider Polski 2050 walczy o pierwsze miejsce wśród wszys

Donald Tusk o związkach partnerskich

Jeśli ja będę stał na czele większości parlamentarnej po wyborach parlamentarnych, jedną z pierwszych decyzji będzie zgoda na związki partnerskie w Polsce - oświadczył przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk podczas spotkania z młodymi w Olsztynie w ramach eventu Campus Polska, który zorganizował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Deklaracja Donalda Tuska wymagała sporej odwagi Donald Tusk sporo zaryzykował rozwijając ten temat, ponieważ sukces Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 wziął się ze skutecznego wywołania społecznej psychozy wobec osób określających siebie jako LGBT. Nie jest to co prawda jakaś inna galaktyka, ponieważ jest to standard u naszych zachodnich sąsiadów z ugrupowania CDU oraz wśród brytyjskich konserwatystów, ale w Polsce te procesy przebiegają znacznie wolniej niż w innych krajach naszego kontynentu. Były premier ma jednak pełną świadomość, że Jarosław Kaczyński będzie chciał odgrzać homofobiczny spór Jestem polityk

Ogon przestanie merdać psem

Porządki w Platformie Obywatelskiej do końca wakacji, we wrześniu wstępne założenia programowe, a prawdopodobnie wiosną przyszłego roku początek przygotowań do nowego cyklu wyborczego – taki ma być plan przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska na najbliższe tygodnie i miesiące. Co jednak znacznie ważniejsze – były szef Rady Europejskiej na nowo ułoży relacje PO z koalicjantami w ramach klubu parlamentarnego, a Platforma Obywatelska znowu będzie mówić własnym głosem i będą ją reprezentować członkowie PO, a nie jej koalicjanci.   W kolegium klubu do tej pory przeważali ludzie Trzaskowskiego, koalicjanci i ludzie, którzy reprezentują tylko siebie, tacy jak Paweł Poncyliusz. Trzeba przywrócić stan, w którym to Platforma jest dominującą partią w tym układzie – słychać w partii. To niezwykle ważne, ponieważ dotychczas głosem i twarzą największej partii opozycyjnej była koalicyjna Inicjatywa Polska, choć całe to ugrupowanie to raptem Barbara Nowacka i Dariusz Joński – bez struk

Gowin zakpił z Morawieckiego – Anna Kornecka ma nową pracę w ministerstwie

Odwołana kilka dni temu przez premiera Morawieckiego za krytykę „Polskiego Ładu” wiceminister Anna Kornecka ma nową pracę w tym samym gmachu – została powołana na funkcję Pełnomocnika Ministra ds. Inwestycji i Zielonego Ładu. To bardzo zręczny ruch wicepremiera Jarosława Gowina i jednocześnie policzek wymierzony premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Gowin pokazał przy okazji, że Morawiecki – człowiek, którego jedynym zapleczem politycznym jest Jarosław Kaczyński – nie będzie mu meblował gabinetu i dobierał najbliższych współpracowników. Gowin obnażył polityczną słabość Morawieckiego, który, choć został wiceprezesem PiS, nie jest pupilkiem zwykłych członków partii (na wiceprezesów głosują starannie wyselekcjonowani delegaci) i nie będzie idolem typowego wyborcy tej formacji – jest zbyt bogaty, zbyt wykształcony i zbyt odprasowany. Brakuje mu też spontanicznego luzu i elementarnej autentyczności. Przez to, że została odwołana z funkcji wiceministra za sprzeciw wobec okradania obywateli pr

Historia nacisków PiS na media to nie tylko sprawa koncesji dla TVN24

W połowie 2015 r. Telewizja TVN została kupiona przez amerykański koncern Scripps Networks Interactive, a Prawo i Sprawiedliwość od razu po przejęciu władzy jesienią tego samego roku starało się przejąć kontrolę nad firmą. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Nowogrodzka proponowała Amerykanom dwukrotność wartości telewizji – mówiło się kwocie 15 mld zł, którą miał wyłożyć państwowy KGHM wraz z powołanym przez siebie konsorcjum zapewne innych państwowych spółek. Jarosław Kaczyński miał usłyszeć wtedy, że TVN nie jest na sprzedaż, a to wzmocniło w nim niechęć do amerykańskiego kapitału na polskim rynku, którą zapoczątkowały nieudane negocjacje z Rupertem Murdochem za pierwszych rządów PiS dotyczące przejęcia Telewizji Puls, której koncern Australijczyka był wówczas współwłaścicielem. Przy okazji warto przypomnieć, że również za pierwszych rządów PiS gruchnęła wiadomość, że właściciel Telewizji Polsat Zygmunt Solorz szuka inwestora na 25% udziałów w spółce i że najpoważniejszym oferent

Tusk do Kaczyńskiego na wiecu w Gdańsku: „Wyjdź z jaskini, stań na ubitej ziemi”

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej wrócił z kilkudniowego urlopu i wygłosił przemówienie wśród jego zwolenników tłumnie zgromadzonych na wiecu w Gdańsku. Donald Tusk wezwał Jarosława Kaczyńskiego do otwartej rozmowy z nim o tym, co Kaczyński i jego akolici wyrabiają w naszym kraju: „Wyjdź z jaskini, stań na ubitej ziemi” – rzucił pod adresem prezesa PiS, były szef Rady Europejskiej. Jakkolwiek barwny i ofensywny był ten wątek przemówienia byłego premiera, wiadomo, że do takiego pojedynku na argumenty nigdy nie dojdzie. Jarosław Kaczyński ma potężną traumę z debaty z Donaldem Tuskiem przed przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi w 2007 roku, ponieważ ówczesny kandydat na premiera zupełnie go zdominował, a następnie zdemolował. Jak wiadomo, Jarosław Kaczyński chciałby być Andrzejem Olechowskim i zwierzył się swoim współpracownikom, że wtedy mógłby góry przenosić. Na razie może przenieść w stan spoczynku Andrzeja Dudę, Mateusza Morawieckiego i Elżbietę Witek. To zawsze coś, ale jedn

Tusk zepchnął Kaczyńskiego do defensywy, obaj odcięli tlen reszcie opozycji

Sezonu ogórkowego w te wakacje raczej nie należy się spodziewać. Powrót Donalda Tuska na fotel przewodniczącego Platformy Obywatelskiej zupełnie zmienił dynamikę wydarzeń na scenie politycznej, a Jarosław Kaczyński znalazł się w defensywie, w której nie był od początku serii wyborczych zwycięstw w 2015 r. Retoryczna sprawność Donalda Tuska, umiejętność stałego uczenia się nowych dziedzin i waga polityczna udokumentowana stanowiskami oraz czasem pełnienia funkcji to jedno. Drugie to odzwyczajenie się Jarosława Kaczyńskiego od polityki wykraczającej poza wydawanie poleceń Andrzejowi Dudzie, Beacie Szydło i Mateuszowi Morawieckiemu. Powrót Tuska jeszcze bardziej zmarginalizował urzędujących prezydenta i premiera – oni już kompletnie przestali się liczyć – to Tusk i Kaczyński rozdają karty – reszta jest tłem. Tusk i Kaczyński odcięli tlen także innym środowiskom – Lewica co prawda bardziej chyba pogrąża się sama wewnętrzną niechęcią, ale jak dziś brzmią szumne zapowiedzi Władysława Kosin

Politycy PiS zaskoczeni powrotem Donalda Tuska zaczęli popełniać kuriozalne błędy

Uwierzyliśmy trochę, że on naprawdę jest emerytem – mówią nasi rozmówcy z PiS. – No i pierwotnie chcieliśmy go zignorować. Ale okazało się, że się nie da – mówią dziennikarzom w prywatnych rozmowach przedstawiciele obozu władzy. Choć o powrocie byłego premiera do twardej krajowej polityki spekulowano bodaj od trzech lat, przedstawiciele obozu kierowanego przez Jarosława Kaczyńskiego zdają się nie wierzyć w to, co nastąpiło. Ewidentnie zapomnieli, że Tusk jest niezwykle sprawny retorycznie i pewnie czuje się w zwarciach. Zdaje się, że zapomnieli również, że razem z byłym premierem, wraca do Platformy jego sprawdzona machina PR, jakże odmienna jakościowo od tej ze spółki Solvere, która wbiła Polakom do głów, że sędzia ukradł kiełbasę, a która w najlepsze organizuje polityczne eventy Prawa i Sprawiedliwości. Sobotni kongres PiS też był jednym wielkim pasmem pomyłek – najpierw całkowicie odcięto od tego wydarzenia dziennikarzy, potem zrezygnowano z transmitowania przemówienia Jarosława Ka

Sztab Hołowni przyjął 200 tys. zł z naruszeniem Kodeksu Wyborczego

Lider Polski 2050 własnego imienia i nazwiska ma powody do niepokoju – Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe z jego ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej, uznając, że jego sztab przyjął ponad 200 tys. zł na kampanię z naruszeniem przepisów Kodeksu Wyborczego. Państwowa Komisja Wyborcza może w tym aspekcie podjąć trzy decyzje: Przyjąć sprawozdanie komitetu wyborczego bez zastrzeżeń ( tak uczyniła wobec dokumentów przedłożonych przez komitety Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz Rafała Trzaskowskiego ), przyjąć wskazując uchybienia (tak zrobiła wobec dokumentów otrzymanych od pełnomocników Roberta Biedronia, Krzysztofa Bosaka, Andrzeja Dudy, Pawła Tanajno, Waldemara Witkowskiego oraz Stanisława Żółtka) lub odrzucić sprawozdanie w całości, co spotkało Szymona Hołownię, Marka Jakubiaka oraz Mirosława Piotrowskiego. Złamanie przepisów Kodeksu Wyborczego przez sztab Szymona Hołowni polegało na tym, że prawie 33 tys. zł przyjęto w niedozwolonym

Donald Tusk: „500+ jest nie do odebrania – temat jest zamknięty”

Na niedzielnej konferencji prasowej Donald Tusk odniósł się do tematu 500+. Jednoznacznie stwierdził, iż to świadczenie jest nie do odebrania oraz że temat ten jest zamknięty. Nietrudno wyobrazić sobie w tym momencie furię oponentów Donalda Tuska oraz przeciwników Platformy Obywatelskiej, którzy już szósty rok próbują insynuować niecne zamiary tego środowiska wobec świadczenia danego mieszkańcom naszego kraju przez przedstawicieli obecnej sejmowej większości, choć rzecz jasna, nie z własnych kieszeni tychże polityków, ale z pieniędzy wszystkich, którzy płacą w naszym kraju podatki i w imieniu których obecna władza zadłuża nas oraz przyszłe pokolenia. Bardzo dobrze, że Donald Tusk tak szybko i jednoznacznie przeciął tę kwestię i nie dopuścił do piętrzenia się wielopłaszczyznowych spekulacji, którymi przez następne miesiące graliby oponenci Tuska i Platformy, choć nie miejmy złudzeń, że zaniechają tego typu podłych praktyk. Były premier jasno zadeklarował, że jest przeciwny zmianom w zas

Donald Tusk: „Trzeba bronić Kościoła przed nim samym”

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk na niedzielnej konferencji prasowej otrzymał od przedstawicieli mediów pytanie o jego i jego formacji stosunku do Kościoła. Odpowiedział bardzo jednoznacznie.   Były premier powiedział, że dziś Kościół w Polsce jest w takim stanie, iż każdy wierzący człowiek lub ktoś, kto dobrze życzy tej instytucji, powinien bronić Kościoła przed nim samym. Nowy szef PO jednoznacznie zdiagnozował, że to, co dziś najbardziej szkodzi Kościołowi w naszym kraju, to to, co dzieje się wewnątrz tej instytucji i jak to działa na zwykłych ludzi. Donald Tusk twardo zaapelował do opinii publicznej, żeby nie dała sobie wmówić, że Kościół atakują ci, którzy chcą sami decydować o swoim życiu i ci, którzy domagają się, aby kościelnych dostojników obowiązywały te same reguły i ograniczenia, co zwykłego człowieka. Były szef Rady Europejskiej podkreślił, że jego Kościół to taki, który pomaga chorym, potrzebującym i pokrzywdzonym. Jednocześnie dodał, że wie, iż taki Koś

Niedzielna konferencja Donalda Tuska i scenariusz na najbliższe dni

W niedzielę, przed godziną trzynastą rozpoczęła się konferencja prasowa nowego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska. Były premier cierpliwie odpowiadał na pytania dziennikarzy i jest to czytelny kontrast wobec pseudoinformacyjnych praktyk obozu, który obecnie sprawuje władzę w naszym kraju. Najistotniejszy jest jednak ciężar doświadczenia i pewności siebie, które pokazuje Donald Tusk i jest to w jego przypadku zupełnie naturalne. Czas pokaże, jakie będą tego efekty w przyszłości – zwłaszcza w perspektywie najbliższych 2-3 miesięcy, ponieważ z jednej strony to jest pierwszy miarodajny okres, a z drugiej strony, wakacje zawsze były bardzo trudne dla środowisk opozycyjnych. Donald Tusk zapowiedział, że jego kadencja w fotelu szefa Europejskiej Partii Ludowej dobiega końca i zostanie rozstrzygnięta w ciągu kilku miesięcy, a także określił swoje plany na najbliższe dni – w poniedziałek spotkanie z zachodniopomorską PO, we wtorek z liderami Koalicji Obywatelskiej, a w środę

Donald Tusk wrócił

Na trwającej właśnie w tej chwili w Warszawie Radzie Krajowej Platformy Obywatelskiej (nie mylić z Konwencją) dotychczasowy lider największej formacji opozycyjnej Borys Budka złożył rezygnację ze stanowiska. Wcześniej Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz złożyli rezygnację z funkcji wiceprzewodniczących, a następnie Rada Krajowa na wiceprzewodniczącego wybrała Donalda Tuska. Po rezygnacji Budki to właśnie były premier będzie kierował partią jako pełniący obowiązki, aż do wyborów szefa partii, które odbędą się niebawem.   Borys Budka przewodniczącym Platformy Obywatelskiej był od 29 stycznia 2020 r., gdy zastąpił na tym stanowisku Grzegorza Schetynę. Pandemia COVID-19 istotnie ograniczyła możliwość aktywnej pracy formacji, uniemożliwiła spotkania w terenie i różnego rodzaju plenerowe aktywności. Nie oznacza to jednak, że Budka odchodzi w atmosferze klęski – on po prostu trafił na fatalny moment. Wielkim sukcesem Budki było wymienienie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Rafała Trzaskowskiego jako

Jarosław Kaczyński chyba znów chce "otwierać traktaty"

Prezes Prawa i Sprawiedliwości nie ma ostatnio dobrych dni. Po tym, gdy wczoraj musiał zorganizować konferencję prasową dla jednego posła wracającego do klubu PiS, dziś w południe wyszedł do dziennikarzy, aby wygłosić dość nieskładne oświadczenie na temat punktu widzenia jego formacji dotyczącego przyszłości Europy.  Kaczyński ogłosił, że PiS i kilka europejskich partii podpiszą wspólną deklarację. Wśród sygnatariuszy tajemniczego dokumentu wymienił węgierski Fidesz Viktora Orbana, francuskie Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen czy włoskie partie Bracia Włosi i Liga oraz hiszpański VOX. – Trwa głęboki kryzys. Doprowadzono do zjawisk, które nie mają nic wspólnego z założeniami Unii Europejskiej, do superpaństwa, do centralizacji, do przeprowadzenia rewolucji kulturalnej, która ma zniszczyć struktury społeczne, w tym rodzinę – mówił prezes. – My tej rewolucji nie chcemy. Nie chcemy ograniczenia wolności. Nasz wspólny dokument zawiera akceptację dla Unii Europejskiej , ale przestrzega p

prof. Wiącek ponownie kandydatem na RPO. Tym razem z poparciem również PiS

Prawo i Sprawiedliwość złożyło podpisy pod opozycyjnym kandydatem na Rzecznika Praw Obywatelskich, którym ponownie będzie prof. Marcin Wiącek. Wydaje się zatem, że tym razem uda się wybrać legalnego i prawomocnego Rzecznika zarówno w Sejmie, gdzie większość ma PiS, jak i w Senacie rządzonym przez opozycję.   Co stoi za zmianą taktyki i retoryki środowiska Jarosława Kaczyńskiego? Z nieoficjalnych informacji wynika, że Nowogrodzka nie chce dłużej eskalować konfliktu z Unią Europejską na tle praworządności, a także nie jest pewne, czy obóz Zjednoczonej Prawicy miałby większość do przepchnięcia ustawy, która montowałaby na stanowisku RPO politycznego komisarza, do czego kilka miesięcy temu stworzył furtkę Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej.  

Ludzie Kamińskiego chcieli porwać z Rosji wrak Tupolewa

Mariusz Kamiński jest najbardziej zaufanym człowiekiem Jarosława Kaczyńskiego, a świadczy o tym władza, jaką otrzymał: Jest posłem, wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, szefem mazowieckich struktur partii oraz Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji, a także koordynatorem służb specjalnych. Premier Mateusz Morawiecki miał zażądać od prezesa PiS odejścia Kamińskiego z rządu, ale ten miał mu odpowiedzieć, że to nie wchodzi w grę, ponieważ Kamiński jest mu niezbędny. Istotnie, za pierwszych rządów PiS Mariusz Kamiński dopuścił się nadużywania uprawnień, a zatem Jarosław Kaczyński może mu zaufać – Kamiński dla dobra obozu władzy zrobi wszystko – nawet nagnie, obejdzie, a nawet złamie prawo. Byli szefowie służb specjalnych nie mają wątpliwości, że głównym kryterium zatrudniania w nich ludzi nie są dziś kompetencje, ale zaufanie Kamińskiego. Ich zdaniem stąd też wzięła się afera emailowa, ponieważ, choć za rządów Platformy Obywatelskiej przygotowano aż dwa kompleksowe systemy bezpiecze

Staroń miała przepaść w senackim głosowaniu, bo Kaczyński bał się powtórki z Rzeszowa

Kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na Rzecznika Praw Obywatelskich przepadła podczas głosowania w Senacie. Chodzą słuchy, że senatorowie partii rządzącej namawiali swoich kolegów do niepopierania kandydatury, a stało się to za zgodą samego Jarosława Kaczyńskiego. Chodzą słuchy, że prezes PiS nie chciał, aby senator Lidia Staroń przekonała do siebie większość senatorów i została RPO, ponieważ oznaczałoby to konieczność rozpisania wyborów uzupełniających do izby, w której dziś większość ma sejmowa opozycja. Politycy obozu władzy mówią wprost, że ich pryncypał obawiał się powtórki z Rzeszowa, czyli sytuacji, w której kandydat obozu Zjednoczonej Prawicy (w Rzeszowie nawet dwóch kandydatów obozu władzy) zostaje sromotnie pokonany przez kandydata środowisk opozycyjnych. „Ona nie dostanie nawet wszystkich głosów naszego klubu” – mówili dziennikarzom przedstawiciele PiS już dobę przed głosowaniem w Senacie. „Nikt nie chce mieć drugiego Banasia w ważnej instytucji. Nie będę zaskoczony, jeśli dw

Lodowate relacje Polski z administracją Joe Bidena

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem – kancelaria polskiej głowy państwa odtrąbiła sukces. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Problem polega na tym, że spotkania z prezydentem RP nie było w kalendarzu gospodarza Białego Domu. Znalazły się tam za to spotkania następcy Donalda Trumpa z premier Estonii, prezydent Łotwy i prezydent Litwy. Zdjęcie Dudy i Bidena dostarcza jednak wielu informacji. Okazuje się, iż miało ono miejsce w kuluarach szczytu NATO, czyli w zasadzie przypadkiem, na korytarzu, między jednym oficjalnym spotkaniem Bidena a drugim. Sam mieszkaniec Pałacu Prezydenckiego miał takich spotkań podczas tej samej wizyty zapewne kilka. Duży chłód w relacjach obydwu polityków jest zatem aż nadto widoczny, a dokłada się do niego niekompetencja najbliższego otoczenia polskiego prezydenta, które ma bardzo słabe kontakty w otoczeniu Joe Bidena. To zapewne pokłosie nieroztropności polskich władz, które bardzo dużo zainwestowały w ostentacy

Zwycięstwo Konrada Fijołka to sukces opozycji, ale Rzeszów to nie cała Polska

Ciesząc się ze zwycięstwa Konrada Fijołka w przedterminowych wyborach na prezydenta Rzeszowa, należy szampana wypić bardzo szybko i wziąć się do pracy. Najprostsze (i najgorsze), co może teraz zrobić opozycja to uznać, że jest fajnie. Konrad Fijołek jest beneficjentem zalet Rzeszowa – miasta młodego i bardzo dobrze wykształconego. Mieszkańcy miasta skorzystali z okazji dokonania zmiany pokoleniowej i tyle. Nowy prezydent ma raptem dwa lata do odnowienia mandatu w już planowych wyborach samorządowych w całym kraju, a to bardzo mało czasu, skoro normalna kadencja gospodarzy wspólnot lokalnych trwa pięć lat. Opozycja powinna wspólnie studiować mapę powiatów – bez zwycięstwa w większości z nich nie będzie sukcesu w żadnych wyborach. Ewentualna koalicja musi być zbudowana nie na strachu przed PiS, ale na sensownym programie i spójnym przekazie, ponieważ tylko wtedy taki projekt będzie wiarygodny i zostanie zaakceptowany przez ludzi. Partia rządząca też ma o czym myśleć, niezależnie od tego,

Czarzasty chciał oszukać PO i PSL, a dla Zandberga Platforma jest gorsza niż PiS

O ile współpraca PO z PSL i Polską 2050 wydaje się naturalna i bardzo prawdopodobna, o tyle już z Lewicą wydaje się dziś niemożliwa, a zaufanie polityków Platformy i Ludowców do przedstawicieli Lewicy jest dziś zerowe. Politycy Prawa i Sprawiedliwości pytani przez dziennikarzy, od kiedy wiedzieli, że Lewica poprze Krajowy Plan Odbudowy, z nieskrywaną satysfakcją odpowiadają: „od zawsze”. To dlatego, że Włodzimierz Czarzasty od początku deklarował PiS bezwarunkowe wsparcie. Warunki pojawiły się dopiero wówczas, gdy przeciwko takiemu scenariuszowi zbuntowało się część posłów Lewicy. Problem z dogadaniem się z Lewicą polega na tym, że dla Adriana Zandberga, Platforma Obywatelska jest większym problemem niż Prawo i Sprawiedliwość – w prywatnych rozmowach nie stroni od pogardy wobec przedstawicieli tej formacji, a osobiste fobie podlewa antyliberalnymi uprzedzeniami urągającymi rozsądkowi. To jednak nie koniec kłopotów reszty opozycji z Lewicą. Politycy Platformy Obywatelskiej i Polski

Platforma powinna oderwać się od skompromitowanych elit

Sytuacja Platformy Obywatelskiej jest bardzo trudna, ale o końcu tej partii słychać przecież przynajmniej dwa razy w tygodniu od dwóch dekad, czyli właściwie od powstania tego środowiska. Nie jest jeszcze za późno, aby wdrożyć wewnętrzny plan naprawczy i skorygować kurs, a w jego następstwie święcić najpierw sondażowe, a potem też wyborcze sukcesy. Niezbędna jest jednak konsekwencja i samodyscyplina. Platforma Obywatelska to wciąż jedno z zaledwie trzech środowisk politycznych w naszym kraju z potężną siecią struktur terenowych. Może się tym pochwalić jeszcze tylko Prawo i Sprawiedliwość oraz Polskie Stronnictwo Ludowe. Rzecz w tym, aby w tych strukturach coś się działo – aby był ruch, oddolne inicjatywy i regularna pomoc polityków znanych z Warszawy. Wybory wygrywać trzeba przecież na wszystkich poziomach, a nie jedynie w wielkich miastach będących stolicami województw. To wystarczy na 25% poparcia, a zdobyć trzeba co najmniej następne 20%. Platforma musi przypomnieć sobie o zwykłych

Lewica wdraża procedury antyprzemocowe w swoich szeregach. Teraz

Całymi latami dziennikarscy i publicystyczni akolici lewej strony sceny politycznej – poza tym, że wmawiali opinii publicznej, że Lewica ma w Polsce 30% wyborców tylko 18% z nich boi się do tego przyznać i dlatego jest 12% - wmawiali też, że Lewica jest ostoją równościowych standardów i środowiskiem jednoznacznie antyprzemocowym w każdym aspekcie – ideowa czystość i moralna wyższość błyszczała na sztandarach mieszanki SLD, Wiosny i Razem. Okazuje się jednak, że to pic, lipa, ściema i PR-owa zagrywka. Gdy bowiem wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty brutalnie zaatakował słownie wicemarszałek Senatu Gabrielę Morawską-Stanecką, żadne wewnętrzne procedury antyprzemocowe i antydyskryminacyjne nie zadziałały, ponieważ takowych nie było. Co więcej – sprawa nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby Morawska-Stanecka sama nie ujawniła jej w jednym z wywiadów. Kompromitacja Lewicy jest dziś tym większa, że już dwa lata temu – tuż po wyborach do Parlamentu Europejskiego, gdy rozpadła się formac

Budka ruga Schetynę i Trzaskowskiego za „marudzenie po kątach”

Sam Grzegorz Schetyna wielokrotnie mówił: „Kto pisze listy, ten stawia się poza partią”. A potem podpisał się pod listem, który na pewno nie ułatwia uspokojenia nastrojów wewnątrz formacji. Borys Budka jest w bardzo trudnej sytuacji – to fakt. Półtora roku temu przejmował partię z poparciem w okolicach 30% a dziś ma partię z poparciem o ok. połowę niższym. Tyle, że Grzegorz Schetyna sam tego doświadczył, ponieważ, gdy 26 stycznia 2016 r. został przewodniczącym Platformy Obywatelskiej, chwilę później poparcie dla jego formacji oscylowało w przedziale 9-13%. Tamto nie było winą Schetyny, a to nie jest winą Budki. Schetyna płacił cenę za odrzucenie rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz, a Budka płaci cenę za to, że w 2019 r. Koalicja Europejska w wyborach do PE oraz Koalicja Obywatelska w wyborach do Sejmu sromotnie przegrały konfrontację ze środowiskiem Jarosława Kaczyńskiego. Nie chodziło nawet o sam wynik wyborczy, ponieważ w lutym 2019 r. te 38% poparcia dla Koalicji Europejskiej tworząc

Zmiana lidera Platformy nic nie da

Od dobrych kilkunastu dni w mediach wszelakich trwa festiwal przekonywania Borysa Budki do złożenia rezygnacji ze stanowiska przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Kilkudziesięciu parlamentarzystów byłej partii Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny napisało i wysłało do mediów list otwarty, który można streścić jako „Borys, odejdź”. Muszą go o to prosić, ponieważ jego kadencja na szczycie PO kończy się dopiero 29 stycznia 2024 r. Powód, który powinien skłonić Budkę do abdykacji? Fakt, że sondażowe poparcie dla jego środowiska, od początku jego rządów w partii, spadło o połowę. Faktycznie – spadło. Było w okolicach trzydziestu procent, a jest w okolicach piętnastu. Wina Borysa Budki jest w tym znikoma. W naszym kraju panuje przekonanie, że szef partii politycznej powinien sam o wszystkim decydować – najdrobniejsza sprawa wewnątrz formacji nie powinna być załatwiona bez jego wiedzy i zgody i tylko wtedy uznaje się, że partia funkcjonuje. Jednocześnie, takie partie nazywa się „wodzowskim

Kaczyński skutecznie podzielił opozycję

Jutro przedstawiciele sejmowej reprezentacji Lewicy udadzą się na rozmowy z przedstawicielami rządu ws. głosowania nad ratyfikacją unijnego Funduszu Odbudowy. Dziś rano w TVN24 posłanka Hanna Gill-Piątek z koła Polska 2050 Szymona Hołowni zadeklarowała bezwarunkowe poparcie większości Prawa i Sprawiedliwości w głosowaniu nad Funduszem Odbudowy i zadeklarowała, że jej koleżanki i koledzy później będą wywierać presję na rządzących, aby pieniądze z UE nie zostały przez nich rozkradzione dla umocnienia władzy. Zasada „dziel i rządź” jest stara jak sama polityka. Skuteczne poróżnienie politycznych oponentów w kluczowych dla władzy sprawach, uratowało kruche parlamentarne większości nie raz i nie dwa – nie tylko w naszym kraju. Skoro Lewica bezwarunkowo idzie paktować z władzą, to znaczy, że już została złamana, a jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości czy upaść na kolana, zostanie do tego przekonany w czasie spotkania za zamkniętymi drzwiami. Zapowiedź wywierania presji po fakcie, którą poczyni

Wszyscy spychają Platformę w lewo, bo wiedzą, że ta formacja nie ma tam czego szukać

Jedną z przyczyn tego, że współpraca formacji opozycyjnych w obecnym Sejmie rodzi się bardzo powoli i w wielkich bólach jest to, że wszyscy Polskie Stronnictwo Ludowe i Polska 2050 Szymona Hołowni koncentrują się na tym, aby partię Borysa Budki zepchnąć maksymalnie w lewą stronę sceny i niejako zmusić do trwałego sklejenia się ze środowiskiem, którego liderem Włodzimierz Czarzasty. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że Władysław Kosiniak Kamysz i Szymon Hołownia doskonale wiedzą, że Platforma Obywatelska na lewej stronie to projekt na najwyżej kilkanaście procent głosów przy urnach wyborczych. Cała reszta, czyli szerokie centrum na 30-40% głosów, które naprawdę decyduje o kształcie sceny politycznej zostanie dla nich. Lewica, jakkolwiek się nazywała, nazywa i nazywać się będzie, nie wygra wyborów parlamentarnych w naszym kraju przez wiele następnych lat. Nie dajmy się zwieźć narracji tzw. liberalnych mediów o nadciągającej lewicowej rewolucji i to napędzanej przez wyborcze preferencj

Andrzej Duda „przyklepie” koniec RPO

Po tym jak dziś rano komunistyczny prokurator Stanisław Piotrowicz zasiadający w Trybunale Konstytucyjnym Julii Przyłębskiej wykonał nakazane dawno temu w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości „uciszenie” Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, którego obecna władza nazywa lewakiem i choć nie wiadomo, co to dokładnie oznacza, ma to być synonim kogoś najgorszego, kto powinien zapaść się pod ziemię, środowisko polityczne Jarosława Kaczyńskiego przechodzi do dalszej ofensywy mającej na celu zaoranie ostatniego zabezpieczenia zwykłych obywateli przed szkodliwymi działaniami władzy (każdej władzy). Dzisiejszy „wyrok” warzywniaka Przyłębskiej został błyskawicznie opublikowany w Dzienniku Ustaw, a to oznacza, że już obowiązuje.   Z nieoficjalnych informacji wynika, że jeśli opozycyjna większość w Senacie nie poprze na Rzecznika Praw Obywatelskich posła PiS Bartłomieja Wróblewskiego, na podstawie przygotowanej przez partię rządzącą i przepchniętej przez Sejm nowej ustawy o RPO, pełniącego obow

Donald Tusk przestał znosić smoleńskie połajanki – o 11 lat za późno

Nie mówiłem wcześniej tego publicznie. Prezydent Lech Kaczyński w rozmowie ze mną w cztery oczy po tzw. incydencie gruzińskim, kiedy pilot odmówił mu lądowania, podkreślał, że kiedy sam będzie latał samolotem rządowym, sam będzie podejmował decyzje, bo jest zwierzchnikiem sił zbrojnych - powiedział w rozmowie z TVN24 były premier Donald Tusk. Ta wypowiedź Donalda Tuska jest – moim zdaniem – pierwszą jego istotną wypowiedzią od czasu, gdy pod koniec 2019 roku przekazywał opinii publicznej, że nie wystartuje w zaplanowanych na kolejny rok wyborach prezydenckich. Bardzo się cieszę, że były lider Platformy Obywatelskiej zrezygnował z godnościowego stania pod pręgierzem insynuacji i oskarżeń przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. Szkoda, że potrzebował na to aż jedenastu lat. Katastrofa smoleńska tchnęła drugie życie w formację polityczną Jarosława Kaczyńskiego. Oskarżenia o to, że wypadek ten był wynikiem zamachu, utorowały zaś temu środowisku drogę do władzy. Stało się tak, ponieważ ud

Rada Gabinetowa tylko pogłębiła kryzys Andrzeja Dudy

Zwołane nagle posiedzenie rządu pod przewodnictwem głowy państwa miało być odpowiedzią Pałacu Prezydenckiego na żarty z Andrzeja Dudy o tym, że z królem Jordanii rozmawiał przez niepodłączony telefon. Drwiny musiały go bardzo zaboleć i chyba przestraszył się, że będzie postrzegany jako półgłówek przez cztery lata, które zostały mu do wyprowadzki z Krakowskiego Przedmieścia. Problem polega na tym, że prezydent podczas Rady Gabinetowej dowiedział się tego, czego miliony Polaków dowiadują się codziennie, gdy włączają telewizory. Słowem – został przez premiera i ministrów potraktowany chłodno i lekceważąco. Wiedząc to, jeszcze komiczniej patrzy się na zapowiedź tego wydarzenia, które otoczenie Andrzeja Dudy próbowało „sprzedać” opinii publicznej co najmniej jak decyzję o organizacji w naszym kraju futbolowych Mistrzostw Świata. Problem jest jednak znacznie głębszy. Coraz głośniejsze są bowiem doniesienia o narastającej frustracji Andrzeja Dudy, który choć mógłby w II kadencji zyskać na zna

Andrzej Duda zauważył pandemię w Polsce – po trzynastu miesiącach

Rzecznik głowy państwa Błażej Spychalski poinformował dziś przed południem, że prezydent Andrzej Duda zwołał na jutro, na 9:30 posiedzenie Rady Gabinetowej poświęcone walce z pandemią Covid-19. Rada Gabinetowa to inaczej mówiąc posiedzenie Rady Ministrów pod przewodnictwem prezydenta. Fascynujące, że wystarczyło trzynaście miesięcy, aby najwyższy przedstawiciel władz naszego kraju zauważył problem, z którym każdy z nas musi borykać się i końca tej nadzwyczajnej sytuacji nie widać, skoro dziś odnotowano rekordowe 954 zgony, a zaledwie w ubiegłym tygodniu liczba dziennych zakażeń przekroczyła 35.000 osób. Wszystko to i tak jest zaledwie wierzchołkiem problemu, ponieważ w Polsce – niezmiennie – wykonuje się testy jedynie osobom ujawniającym objawy zakażenia, co oznacza, że kilkukrotnie więcej osób zakaża oraz choruje, ale nie są ujmowani w statystykach dopóki nie trafią do szpitala. Nie chce mi się wierzyć, że powodem nagłego uaktywnienia się mieszkańca Pałacu Prezydenckiego jest fakt,

PiS wystawiło Niedzielskiego do kontrowania propozycji Platformy, a ten ośmieszył się

 Można Platformę Obywatelską lubić lub nie, ale jedno powinni przyznać wszyscy: Jej dzisiejsze propozycje dotyczące systemu ochrony zdrowia są do bólu merytoryczne, a polityki tam jak – nomen omen – na lekarstwo. Nic więc dziwnego, że państwo z Polski 2050, Lewicy czy Polskiego Stronnictwa Ludowego postanowili udawać, że tego eventu nie było. Po co przyznawać rację konkurentom? Prawo i Sprawiedliwość rzuciło zaś swoje trollowskie siły do mediów społecznościowych, a ci mieli za zadanie ośmieszyć propozycje największej partii opozycyjnej hasztagiem z „PO”. Reakcja publiczności zdaje się być jednak zgoła inna niż oczekiwano na Nowogrodzkiej, ponieważ hasło „PO przez osiem lat…” przestało działać jako usprawiedliwienie patologii i niekompetencji ekipy rządzącej obecnie. Wiele wskazuje na to, że właśnie dlatego późnym popołudniem na konferencję prasową do Kancelarii Premiera wysłano ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Przytomny człowiek miał prawo oczekiwać, że biorąc pod uwagę powagę sy